Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

 

W mieście, w którym studiuję mieści się galeria, a jak w takich bywa jest i KFC.

Często przechodzę obok,
choć rzadko się stołuję... Najlepsze miejsce do zabicia czasu między zajęciami to połażenie po galerii, albo jakaś kawa ze znajomymi z uczelni. Tego dnia pojawiła się w KFC nowa dziewczyna. Prawdopodobnie był to jej pierwszy dzień. Były godziny wczesnoporanne. Musieli otworzyć dopiero parę minut wcześniej. Przyszła kobieta i złożyła zamówienie na chrupiące bites z orient (wprowadzili jakieśtam japońskie) kobieta odeszła, po paru minutach została zawołana, że zamówienie gotowe. Kobieta patrzy, dziewczę patrzy na bitesy, które orient raczej nie są... (classic?)
Dziewczyna zdała sobie sprawę i zdławionym (chyba ze strachu) głosem wydukała "P-Pani chciała orient..." Ale kobieta uśmiechnęła i tylko i powiedziała "Wiesz... Chyba jednak mam dzisiaj ochotę na zwykłe" i odeszła spokojnie. Bez afery, bez robienia dziewczynie na pierwszy dzień problemów. Wiem, może mało... "wspaniałe" Ale takie proste, zwykłe rzeczy wystarczają, by poprawić komuś humor.. Albo nie zepsuć pierwszego dnia w pracy :)

KFC

Pobierz ten tekst w formie obrazka
19 maja 2016, 18:59 przez Ferian (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
7
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
7
Pragnę tu i teraz podziękować Oli za to, że tak fajnie się z nią pisało i że wspierała mnie w trudnych chwilach, a okres, w którym mogłam się z nią kontaktować, był najlepszym w moim życiu. Dalej jeszcze nie tracę nadziei, że kiedyś spotkamy się w realu. <3

Pobierz ten tekst w formie obrazka
13 maja 2016, 19:11 przez zoskaa (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
1
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
1
Na początku było piekielnie. Odkupiłam po taniości dla półtorarocznego potomka łóżko skandynawskiej firmy. Z racji tego, że mały w nocy ciągle się kręcił, postanowiłam kupić barierkę do łóżka. Tym razem chciałam udać się bezpośrednio do owego sklepu, jednak wcześniej na facebookowym fanpagu zapytałam czy barierka będzie pasować do łóżka, które posiadam. "Oczywiście, barierka pasuje do WSZYSTKICH naszych dziecięcych łóżek". Spakowałam więc siebie i małego do busa, i przejechaliśmy ponad 80 km do drugiego miasta. Podróż jak zwykle w energicznych klimatach młodego, wieńczona jego zasłabnięciem i modłami by nie zwrócił śniadania. Po okazyjnym spotkaniu z koleżanką, wsiadamy do miejskiego transportu i jedziemy kolejne 20 min do skandynawskiego sklepu. Przemierzam przetartymi szlakami, docieram na dział dziecięcy, znajduję barierkę z opcją "skręć mnie sam" w folii i wychodzę. Po 30 min transportu miejskiego jesteśmy na dworcu i 1,5h wracamy do domu busem. Cudownie. Home, sweet home. Padam na twarz ze zmęczenia.

Wypakowuje jednak barierkę, skręcam i BANG! NIE PASUJE! Rama łóżka jest za gruba. Gdzieś na instrukcji czy naklejce wyczytuję, że barierka pasuje do łóżek o ramach max. 2,5 cm. Nasza rama ma 5 cm. Nijak się tego nie da zamontować. Och jak ja wtedy bluzgałam, czego ja nie zrobię tym tam, wszystkie klątwy na nich ześlę, olaboga. Mały padł szybko po całodziennej wycieczce, a ja już ochłonięta zasiadłam do komputera rzucać piorunami. Żartuję. Pracowałam kiedyś w BOK-u i wiedziałam, jak zdenerwowani ludzie potrafią być okropni. Najgrzeczniej jak tylko byłam w stanie zwróciłam się do mojego facebookowego rozmówcy z fanpagu i opisałam całą moją fascynującą podróż po rzecz, która mimo zapewnień mi się nie przyda. Wysłałam nawet zdjęcia, że tego zamontować się nie da.

I jakież było moje zdziwienie, gdy oprócz przeprosin dostałam niesamowitą rekompensatę. W nadziei miałam jedynie bezproblemowe przyjęcie zwrotne feralnej barierki, ale to było coś o wiele lepszego. Proponowano mi bon na 100 zł oraz baldachim do dziecięcego łóżka (o wartości ok. 50 zł). Muszę przyznać, że byłam niesamowicie zaskoczona, aż tak hojnym podejściem do klienta. Dlatego chciałam podziękować, mimo że na początku ktoś dał ciała. Bon bonem, ale baldachim przyda się, gdy młody zacznie sypiać na piętrowej stronie łóżka, bo minął rok i nadal się kręci całą noc. Nie mówiąc już o radości, której się spodziewam po zamontowaniu owego tunelu.

Dzięki Ikea Kraków

obsługa klienta ikea

Pobierz ten tekst w formie obrazka
14 maja 2016, 23:04 przez alejakto (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
7
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
7
Niedzielny poranek to moja ulubiona pora na spacery z pieskiem, bo jest pusto i spokojnie. Mamy swoją stałą trasę min. cicha uliczkę, z jednej strony ślepą, z drugiej łączącą się z ulicą. Zazwyczaj w tej uliczce spuszczam swojego pieska ze smyczy, żeby mógł się trochę wybiegać, a przy ostatnim domku siada grzecznie i czeka aż mu przypnę z powrotem smycz.

W tą niedzielę jednak było inaczej, okazało się ,że w ogrodzie przy ostatnim domu biega wielki wilczur, który na widok mojego pieska wpadł w szał i z wściekłym ujadaniem rzucił się na siatkę.

Mój pies przestraszony popędził do przodu wprost pod koła wielkiej niebieskiej ciężarówki. Ja krzyknęłam przerażona ale pan kierowca na szczęście zdołał zahamować. Skinęłam mu głową i na trzęsących się nogach weszłam na jezdnie, by zabrać z niej oszołomionego psiaka.

Jestem bardzo wdzięczna temu kierowcy, że na widok małego pieska zatrzymał auto i uchronił go od strasznej śmierci czy kalectwa.

Wiem, że niektórzy kierowcy mówią "to tylko pies", ale dla mnie i moich bliskich to ukochany członek rodziny.
Kierowco niebieskiego samochodu dostawczego, jeżeli to czytasz, to dziękuję Ci raz jeszcze z całego serca!

ludzki kierowca/ciężarówka/pies na jezdni

Pobierz ten tekst w formie obrazka
16 maja 2016, 21:12 przez muminek (PW) | Skomentuj (3) | Do ulubionych
Głosów
7
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
7
To, co opiszę, to niby mała rzecz, ale, jak dla mnie, była bardzo miła. Od kilku lat uczę się gry na pianinie, i postanowiono mnie wysłać na koncert. W związku z tym, nauczycielka kazała mi przyjść na dodatkową lekcję w poniedziałek na 13:30 (później nie miała czasu), by doszlifować utwór. Tak sie składało, że tego samego dnia, na ostatniej lekcji w szkole miałam religię. Gdybym na nią poszła, nie zdążyłabym już na pianino, a wiedziałam, że pani poświęca dla mnie swój prywatny czas, choć wcale nie musi tego robić. Więc zaczęłam krążyć po korytarzu, zastanawiając się, czy ,,zarobić" nieobecność i nie mieć nagrody za stuprocentową frekwencję, czy ryzykować przegranie konkursu. Musiałam mieć dosyć markotną minę, bo, gdy natknęłam się na księdza katechetę, on mnie zapytał, co się stało. Gdy opowiedziałam mu o swoim problemie, ksiądz kazał mi iść na dodatkową lekcję, i na ,,domiar dobrego", wpisał mi obecność.

P.S. Na lekcji okazało się, że jeden fragment grałam zbyt głośno. Po skorygowaniu tego, wygrałam konkurs.

ksiądz; szkoła; zwolnienie

Pobierz ten tekst w formie obrazka
17 maja 2016, 16:08 przez Obiwankasobi (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
6
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
6
Kilka dni temu robiłam zakupy w sklepie jednego z sieciowych marketów. Kupiłam między innymi kilka "słoiczków" dla synka. Pani kasjerka po zeskanowaniu zakupów dołożyła mi do nich jeszcze jeden ze słowami "za jeden grosz". Najwyraźniej była jakaś promocja której nie zauważyłam. Dzięki pani kasjerce wróciłam z dodatkowych słoiczkiem za darmo. Mała rzecz a cieszy.

kasjerka

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 maja 2016, 21:31 przez Bratkowa (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
10
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
10
Byłam sobie u spowiedzi. Po spowiedzi zaś na rozmowie z Księdzem, który mnie spowiadał, bo potrzebowałam duchowych i nie tylko porad. Ksiądz zaproponował na rozmowę przyparafialną kawiarenkę na co ja, że nie jestem przy kasie (prawdę mówiąc miałam tylko ostatnie kilkanaście złotych przewidziane na ten miesiąc), więc ja tylko herbatę jakby co. Na co Ksiądz, że On zapłaci, żebym się nie martwiła. I tak zrobił, mimo moich protestów, zapłacił za herbatę i jeszcze próbował mnie namówić na ciastko na Jego koszt (wykręciłam się, że powinnam się odchudzać- święta prawda, co widać gołym okiem). Ten Ksiądz to zaprzeczenie wszelkich krzywdzących opinii o interesowności księży.
Ps. Kiedy pisałam tę historię przypomniało mi się, że ten sam Ksiądz odprawił za mnie za darmo i z własnej inicjatywy mszę, kiedy leżałam w szpitalu i byłam w trudnej sytuacji(jest Kapelanem Szpitalnym). Czy nie jest jednym ze Wspaniałych?

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 maja 2016, 22:34 przez Bratkowa (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
18
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
18
Kilka dni temu moja była nauczycielka z podstawówki, widząc jak stałam na przystanku o 22 zatrzymała się, wzięła do samochodu, dała jeść i pić, pozwoliła naładować telefon i przenocować. Rano odwiozła mnie do domu i na wszystkie próby wynagrodzenia jej pomocy powiedziała kategorycznie: Nie!
Dziękuję, Pani Natalio :)

szkoła była_nauczycielka przystanek późno_w_nocy

Pobierz ten tekst w formie obrazka
22 kwietnia 2016, 16:46 przez Szczyglowa (PW) | Skomentuj (3) | Do ulubionych
Głosów
14
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
14
Wczoraj w banku byłam świadkiem pewnej sytuacji.

Był jakiś straszny zastój; obsadzone były tylko 3 okienka, przy czym przy
jednym stałą cały czas jedna klientka, w drugim obsługująca dyskutowała z inną starszą urzędniczką i razem sprawdzały coś w papierach i w komputerze, tak,że na prawdę działało aktywnie tylko jedno.

Kobieta stojąca przede mną w kolejce zachowywała się bardzo nerwowo, popatrywała na telefon, zapytała o możliwość uruchomienia kolejnego stanowiska (odpowiedź negatywna), cały czas odbierała i pisała sms-y, w końcu z płaczem w głosie zadzwoniła do kogoś z przeprosinami,że prawdopodobnie się spóźni.

Kiedy "aktywne" okienko się zwolniło, pani, która miała do niego podejść, a stojąca przed tą nerwową, odwróciła się i z uśmiechem zaproponowała: "Jeżeli Panią urządza kilka minut, to proszę, chętnie Panią przepuszczę, bo widzę,że się Pani bardzo spieszy".

bank/kolejka

Pobierz ten tekst w formie obrazka
26 marca 2016, 23:48 przez muminek (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
17
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
17
Jednym mniej, drugim więcej, zdarza się robić dobre uczynki. W zależności od naszych możliwości, przekazujemy jakąś kwotę dla biednych, lub na jakić cel charytatywny, ustępujemy miejsca w tramwaju, czy też wykonujemy jakąś pracę na rzecz innych. Czy wszystkie te chwalebne uczynki wykonujemy wyłącznie w trosce o potrzebujących naszej pomocy? A może chodzi tu o to, by pokazać się lepszym, lub tylko dla spokoju własnego sumienia być lepszym. Myślę, że wszystkie wymienione czynniki, biorą udział w naszych dobrych uczynkach. Czy to źle? Chyba nie. Odrobina naszej próżności nie może przesłonić szlachetnego celu.

Pobierz ten tekst w formie obrazka
31 marca 2016, 9:01 przez waaaldi (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
3
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
3