Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

 

Wczoraj (08.06.2016) byłem na całodniowej wycieczce. Kiedy jechałem dziś do szkoły, 2 przystanki po moim wejściu "kanary". Ok, patrzę za legitką z miesięcznym...NIE MA. Myślę sobie "cholera, zostawiłem w domu". No to czekam, mówię kontrolerowi, że nie mam, a ten prosi o legitkę. Mówię, że nie mam. Prosi o PESEL, żeby sprawdzić w bazie. Szukam w komie, nie ma, nie wiem co się stało, bo zapisywałem. Powiedział, żeby do rodzica zadzwonić, no to dzwonię do mamy i pytam o PESEL. On prosi, żeby dać mamę do telefonu, daję mu.

- Dzień dobry, czy pani syn posiada legitymację uprawniającą do biletów bezpłatnych?

- (nie słyszę)

- Dobrze, dziękuję, miłego dnia. (i do mnie) Następnym razem nie zapomnij biletu.


UWIELBIAM RZESZÓW

Kontrolerzy

Pobierz ten tekst w formie obrazka
9 czerwca 2016, 17:39 przez wittusus (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
8
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
8
Mam szczęście w nieszczęściu.

Mam 25 lat, 3 lata temu zachorowałam na raka jajnika, mam wycięte narządy rodne, więc
nie mogę mieć dzieci. Musiałam poddać się operacji, ponieważ w innym przypadku nie pozostałoby mi dużo życia. Na początku nie zgodziłam się, bo zawsze chciałam mieć dzieci, jednak wizja śmierci zadecydowała, że poddałam się operacji. Przeszłam też przez chemioterapię. Mam też inne problemy zdrowotne dość poważne (To tytułem wstępu).

Nie miałam nigdy szczęścia do chłopaków, ponieważ (może dla niektórych dziwne) nie interesują mnie ci, którzy ciągle imprezują, piją alkohol do nieprzytomności, palą papierosy i przechwalają się, który ile miał dziewczyn (jeżeli chcą, to ok, ale ja takiego nie chciałam mieć). Zawsze szukałam chłopaka, który mnie pokocha taką jaką jestem, tym bardziej teraz, kiedy byłam i jestem chora. Nie każdy jest w stanie zaakceptować to, że ktoś tak jak ja, poważnie choruje. Nie wierzyłam, że ktokolwiek będzie w stanie to zrobić.
Ale znalazłam, a w sumie on mnie znalazł. Poznaliśmy się na portalu społecznościowym, trochę ponad tydzień przed moją operacją wycięcia narządów. On nie wiedział wtedy dokładnie jaką operację będę mieć. Odwiedził mnie na OIOM'ie, mało z tej wizyty pamiętam, ale powiedziałam mu czemu tu leżę. Byłam pewna, że już więcej go nie zobaczę, że się wystraszy. Ale nie wystraszył, odwiedzał mnie jeszcze (mimo, że leżałam w szpitalu 100 km od miejsca jego zamieszkania). Teraz cały czas mnie wspiera, nie tylko jest taki jaki chciałam, żeby był, ale jest dosłownie aniołem. Mamy do siebie pełne zaufanie, jesteśmy szczerzy, nasz związek kwitnie z każdym dniem, nasze relacje są pełne miłości i zrozumienia, wiem, że zawsze będziemy razem, i planujemy wspólną przyszłość. Oboje to wiemy.

Miałam usunąć konto na portalu, bo jak się dowiedziałam, że mam raka, to nie miałam ochoty na randki, tym bardziej, że umarł mój kochany tata 3 lata temu, a miesiąc później dowiedziałam się właśnie, że mam raka i czeka mnie operacja. Dodatkowo miałam przykre doświadczenia z poprzednim chłopakiem, i bałam się, że znów zostanę zraniona. Jednak szybko się przekonałam, że ten, którego poznałam jest moją miłością.

Wniosek jest taki: czasem nie warto szukać na siłę miłości, ja szukałam (chyba każdy chce kochać i być kochany), ale nie potrafiłam znaleźć. Jak nie miałam ochoty na spotkania, to nagle stał się cud. Czego i Wam życzę, czasem szczęście przychodzi zupełnie nieoczekiwanie.

Myślę, że mój tata nade mną czuwa, i zesłał mi mojego chłopaka.

Pamiętajcie, gdy nie ma chorób, problemów, to jest sielanka, ale najczęściej gdy pojawiają się choroby, problemy, to nagle zaczyna się psuć. Nas choroba bardzo połączyła, co może brzmieć dziwnie, ale przez to teraz wiem, że cokolwiek się wydarzy, możemy na sobie polegać.

miłość szczęście w nieszczęściu

Pobierz ten tekst w formie obrazka
11 czerwca 2016, 0:17 przez mimi (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
14
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
14
Pracuję w laboratorium medycznym. Dość często przychodzi do mnie chłopak mniej więcej w moim wieku (czyli przed trzydziestką). Bardzo sympatyczny, a przy tym maniery i styl bycia, wypowiedzi ma jak angielski gentleman z ubiegłego wieku. Wyróżnia go to z tłumu, ale jest bardzo sympatyczne, a przy tym jakieś takie... Naturalne. Nie sztuczne, wyuczone.
Jakiś czas temu rozmawialiśmy o zagubionej karteczce do odbioru wyników uznając to za wielką tragedię (oboje żartem, żeby nie było:), użył sformułowania "mam nadzieję, że mi pani wybaczy". No cóż, wybaczyłam.
Wtedy on podał mi rękę. Ok, "cześć na zgodę", czemu nie. Podałam swoją.
Otóż to nie był zwykły uścisk dłoni. Facet pocałował mnie w rękę. Dorosła kobieta jestem, ale w tym momencie chyba spłonęłam jak nastolatka.
Wiem, że w obecnych czasach takie gesty mogą być różnie odebrane, być może jestem staroświecka, ale to było bardzo sympatyczne :)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
15 czerwca 2016, 18:24 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
6
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
6
W mieście, w którym studiuję mieści się galeria, a jak w takich bywa jest i KFC.

Często przechodzę obok,
choć rzadko się stołuję... Najlepsze miejsce do zabicia czasu między zajęciami to połażenie po galerii, albo jakaś kawa ze znajomymi z uczelni. Tego dnia pojawiła się w KFC nowa dziewczyna. Prawdopodobnie był to jej pierwszy dzień. Były godziny wczesnoporanne. Musieli otworzyć dopiero parę minut wcześniej. Przyszła kobieta i złożyła zamówienie na chrupiące bites z orient (wprowadzili jakieśtam japońskie) kobieta odeszła, po paru minutach została zawołana, że zamówienie gotowe. Kobieta patrzy, dziewczę patrzy na bitesy, które orient raczej nie są... (classic?)
Dziewczyna zdała sobie sprawę i zdławionym (chyba ze strachu) głosem wydukała "P-Pani chciała orient..." Ale kobieta uśmiechnęła i tylko i powiedziała "Wiesz... Chyba jednak mam dzisiaj ochotę na zwykłe" i odeszła spokojnie. Bez afery, bez robienia dziewczynie na pierwszy dzień problemów. Wiem, może mało... "wspaniałe" Ale takie proste, zwykłe rzeczy wystarczają, by poprawić komuś humor.. Albo nie zepsuć pierwszego dnia w pracy :)

KFC

Pobierz ten tekst w formie obrazka
19 maja 2016, 18:59 przez Ferian (PW) | Skomentuj (2) | Do ulubionych
Głosów
26
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
26
Pragnę tu i teraz podziękować Oli za to, że tak fajnie się z nią pisało i że wspierała mnie w trudnych chwilach, a okres, w którym mogłam się z nią kontaktować, był najlepszym w moim życiu. Dalej jeszcze nie tracę nadziei, że kiedyś spotkamy się w realu. <3

Pobierz ten tekst w formie obrazka
13 maja 2016, 19:11 przez zoskaa (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
5
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
5
Na początku było piekielnie. Odkupiłam po taniości dla półtorarocznego potomka łóżko skandynawskiej firmy. Z racji tego, że mały w nocy ciągle się kręcił, postanowiłam kupić barierkę do łóżka. Tym razem chciałam udać się bezpośrednio do owego sklepu, jednak wcześniej na facebookowym fanpagu zapytałam czy barierka będzie pasować do łóżka, które posiadam. "Oczywiście, barierka pasuje do WSZYSTKICH naszych dziecięcych łóżek". Spakowałam więc siebie i małego do busa, i przejechaliśmy ponad 80 km do drugiego miasta. Podróż jak zwykle w energicznych klimatach młodego, wieńczona jego zasłabnięciem i modłami by nie zwrócił śniadania. Po okazyjnym spotkaniu z koleżanką, wsiadamy do miejskiego transportu i jedziemy kolejne 20 min do skandynawskiego sklepu. Przemierzam przetartymi szlakami, docieram na dział dziecięcy, znajduję barierkę z opcją "skręć mnie sam" w folii i wychodzę. Po 30 min transportu miejskiego jesteśmy na dworcu i 1,5h wracamy do domu busem. Cudownie. Home, sweet home. Padam na twarz ze zmęczenia.

Wypakowuje jednak barierkę, skręcam i BANG! NIE PASUJE! Rama łóżka jest za gruba. Gdzieś na instrukcji czy naklejce wyczytuję, że barierka pasuje do łóżek o ramach max. 2,5 cm. Nasza rama ma 5 cm. Nijak się tego nie da zamontować. Och jak ja wtedy bluzgałam, czego ja nie zrobię tym tam, wszystkie klątwy na nich ześlę, olaboga. Mały padł szybko po całodziennej wycieczce, a ja już ochłonięta zasiadłam do komputera rzucać piorunami. Żartuję. Pracowałam kiedyś w BOK-u i wiedziałam, jak zdenerwowani ludzie potrafią być okropni. Najgrzeczniej jak tylko byłam w stanie zwróciłam się do mojego facebookowego rozmówcy z fanpagu i opisałam całą moją fascynującą podróż po rzecz, która mimo zapewnień mi się nie przyda. Wysłałam nawet zdjęcia, że tego zamontować się nie da.

I jakież było moje zdziwienie, gdy oprócz przeprosin dostałam niesamowitą rekompensatę. W nadziei miałam jedynie bezproblemowe przyjęcie zwrotne feralnej barierki, ale to było coś o wiele lepszego. Proponowano mi bon na 100 zł oraz baldachim do dziecięcego łóżka (o wartości ok. 50 zł). Muszę przyznać, że byłam niesamowicie zaskoczona, aż tak hojnym podejściem do klienta. Dlatego chciałam podziękować, mimo że na początku ktoś dał ciała. Bon bonem, ale baldachim przyda się, gdy młody zacznie sypiać na piętrowej stronie łóżka, bo minął rok i nadal się kręci całą noc. Nie mówiąc już o radości, której się spodziewam po zamontowaniu owego tunelu.

Dzięki Ikea Kraków

obsługa klienta ikea

Pobierz ten tekst w formie obrazka
14 maja 2016, 23:04 przez alejakto (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
13
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
13
Niedzielny poranek to moja ulubiona pora na spacery z pieskiem, bo jest pusto i spokojnie. Mamy swoją stałą trasę min. cicha uliczkę, z jednej strony ślepą, z drugiej łączącą się z ulicą. Zazwyczaj w tej uliczce spuszczam swojego pieska ze smyczy, żeby mógł się trochę wybiegać, a przy ostatnim domku siada grzecznie i czeka aż mu przypnę z powrotem smycz.

W tą niedzielę jednak było inaczej, okazało się ,że w ogrodzie przy ostatnim domu biega wielki wilczur, który na widok mojego pieska wpadł w szał i z wściekłym ujadaniem rzucił się na siatkę.

Mój pies przestraszony popędził do przodu wprost pod koła wielkiej niebieskiej ciężarówki. Ja krzyknęłam przerażona ale pan kierowca na szczęście zdołał zahamować. Skinęłam mu głową i na trzęsących się nogach weszłam na jezdnie, by zabrać z niej oszołomionego psiaka.

Jestem bardzo wdzięczna temu kierowcy, że na widok małego pieska zatrzymał auto i uchronił go od strasznej śmierci czy kalectwa.

Wiem, że niektórzy kierowcy mówią "to tylko pies", ale dla mnie i moich bliskich to ukochany członek rodziny.
Kierowco niebieskiego samochodu dostawczego, jeżeli to czytasz, to dziękuję Ci raz jeszcze z całego serca!

ludzki kierowca/ciężarówka/pies na jezdni

Pobierz ten tekst w formie obrazka
16 maja 2016, 21:12 przez muminek (PW) | Skomentuj (3) | Do ulubionych
Głosów
13
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
13
To, co opiszę, to niby mała rzecz, ale, jak dla mnie, była bardzo miła. Od kilku lat uczę się gry na pianinie, i postanowiono mnie wysłać na koncert. W związku z tym, nauczycielka kazała mi przyjść na dodatkową lekcję w poniedziałek na 13:30 (później nie miała czasu), by doszlifować utwór. Tak sie składało, że tego samego dnia, na ostatniej lekcji w szkole miałam religię. Gdybym na nią poszła, nie zdążyłabym już na pianino, a wiedziałam, że pani poświęca dla mnie swój prywatny czas, choć wcale nie musi tego robić. Więc zaczęłam krążyć po korytarzu, zastanawiając się, czy ,,zarobić" nieobecność i nie mieć nagrody za stuprocentową frekwencję, czy ryzykować przegranie konkursu. Musiałam mieć dosyć markotną minę, bo, gdy natknęłam się na księdza katechetę, on mnie zapytał, co się stało. Gdy opowiedziałam mu o swoim problemie, ksiądz kazał mi iść na dodatkową lekcję, i na ,,domiar dobrego", wpisał mi obecność.

P.S. Na lekcji okazało się, że jeden fragment grałam zbyt głośno. Po skorygowaniu tego, wygrałam konkurs.

ksiądz; szkoła; zwolnienie

Pobierz ten tekst w formie obrazka
17 maja 2016, 16:08 przez Obiwankasobi (PW) | Skomentuj (2) | Do ulubionych
Głosów
12
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
12
Kilka dni temu robiłam zakupy w sklepie jednego z sieciowych marketów. Kupiłam między innymi kilka "słoiczków" dla synka. Pani kasjerka po zeskanowaniu zakupów dołożyła mi do nich jeszcze jeden ze słowami "za jeden grosz". Najwyraźniej była jakaś promocja której nie zauważyłam. Dzięki pani kasjerce wróciłam z dodatkowych słoiczkiem za darmo. Mała rzecz a cieszy.

kasjerka

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 maja 2016, 21:31 przez Bratkowa (PW) | Skomentuj (3) | Do ulubionych
Głosów
13
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
13
Byłam sobie u spowiedzi. Po spowiedzi zaś na rozmowie z Księdzem, który mnie spowiadał, bo potrzebowałam duchowych i nie tylko porad. Ksiądz zaproponował na rozmowę przyparafialną kawiarenkę na co ja, że nie jestem przy kasie (prawdę mówiąc miałam tylko ostatnie kilkanaście złotych przewidziane na ten miesiąc), więc ja tylko herbatę jakby co. Na co Ksiądz, że On zapłaci, żebym się nie martwiła. I tak zrobił, mimo moich protestów, zapłacił za herbatę i jeszcze próbował mnie namówić na ciastko na Jego koszt (wykręciłam się, że powinnam się odchudzać- święta prawda, co widać gołym okiem). Ten Ksiądz to zaprzeczenie wszelkich krzywdzących opinii o interesowności księży.
Ps. Kiedy pisałam tę historię przypomniało mi się, że ten sam Ksiądz odprawił za mnie za darmo i z własnej inicjatywy mszę, kiedy leżałam w szpitalu i byłam w trudnej sytuacji(jest Kapelanem Szpitalnym). Czy nie jest jednym ze Wspaniałych?

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 maja 2016, 22:34 przez Bratkowa (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
25
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
25

Top miesiąca

Brak historii do wyświetlenia

Brak historii do wyświetlenia