Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

 

Świetna strona, oby więcej takich w internecie!!!
Ale do rzeczy! Pewnego dnia wracaliśmy z wakacji z nad morza. Jako że
droga daleka a autostrady jeszcze nie było, grzałem jak najszybciej żeby dotrzeć zanim zacznę robić się senny. Koło Łodzi utknęliśmy jednak w korku i powoli toczyliśmy się drogą, na której były głębokie koleiny. Wtedy zorientowałem się, że kierownica chodzi jakoś ciężej niż zwykle i po zjechaniu do MacDonalda odkryłem że jedziemy na flaku. Podniosłem auto na lewarku, wyciągam koło zapasowe a ono...też flak. Do głowy mi nie przyszło, że koło zapasowe też trzeba czasem napompować. I co tu robić? Chodziłem po kierowcach i pytałem czy pompki nie mają ale nikt nie miał. Wtedy trafiłem na bardzo uprzejmego pana w VW transporterze, który jechał z rodziną na wakacje. Mimo, że mięli przed sobą kawał drogi, zaproponował że podrzuci mnie na stację benzynową gdzie mają pompkę i oczywiście przywiezie mnie z powrotem. Bardzo jestem wdzięczny temu kierowcy i myślę, że sam też od tej pory stałem się bardziej uczynny dla innych, zwłaszcza na drodze.

samochód podróż

Pobierz ten tekst w formie obrazka
2 grudnia 2016, 7:39 przez mamin (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Kiedy moja żona rodziła w szpitalu w Rawie Mazowieckiej, spotkała tam prawdziwego anioła w ludzkiej postaci. Kto uczestniczył w porodzie, wie jak to wygląda i wie też że pielęgniarki są tak przyzwyczajone do patrzenia na cierpienie że zdają się nie odczuwać żadnego współczucia. Pewnie tak musi być, może bez tego by zwariowały ale...mimo wszystko można wśród nich spotkać ludzi wielkiego serca. Moja żona rodziła pierwsze dziecko, niby czytała podręczniki o porodzie ale jeszcze nie wiedziała wszystkiego co i jak. Jak wiele innych kobiet miała problem z piersiami, próbowała odciągać mleko ale słabo to szło i powoli zaczął się wdawać stan zapalny. Wtedy pojawiła się pewna pielęgniarka, która dostrzegła że pacjent ma problem i że trzeba pomóc. Pomagała mojej żonie odciągać mleko, rozmasowywała piersi i poleciła żeby po każdym karmieniu przyjść ją zawołać, nawet jeżeli będzie noc a ona będzie spała. I rzeczywiście stan zapalny ustąpił i wszystko dobrze się skończyło. A przecież ta wspaniała pani nie musiała tego robić, mogła machnąć ręką jak inni, mogła myśleć o tym żeby odwalić kolejny dzień w pracy. Bardzo jej jestem wdzięczny za tą pomoc, takie osoby przywracają mi wiarę w ludzi.

poród ciąża

Pobierz ten tekst w formie obrazka
2 grudnia 2016, 7:56 przez mamin (PW) | Skomentuj (3) | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Dziękuję paniom ze sklepu mięsnego, że zawsze gdy tylko zobaczą kobietę w ciąży to wpuszczają ją bez kolejki. Jestem im szczególnie wdzięczny, bo gdy moja żona chodziła z brzuszkiem to zawsze ją wypatrzyły i obsłużyły choć czasem stała na końcu. Prawdę mówiąc sam nie zdawałem sobie z tego sprawy, że takiej kobiecie jest po prostu ciężko. Od tego czasu jednak zacząłem rozglądać się wokół siebie i jak widzę kogoś takiego to podchodzę i wpuszczam przed siebie.

ciąża sklep

Pobierz ten tekst w formie obrazka
6 grudnia 2016, 11:20 przez mamin (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Założyłam specjalnie konto bo przypomniała mi się cudowna sytuacja jaka mnie spotkała. Znaczy ten dzień nie był cudowny i moje życie nie było wtedy cudowne. Miałam problem z alkoholem, młoda dziewczyna, która ciągle pije do nieprzytomności. Tego wieczoru jakoś mi odbiło byłam już tak zalana że po prostu odłączyłam się od moich znajomych i pobiegłam w stronę pierwszego lepszego tramwaju. Potem jechałam autobusem i chyba przysypiałam na ramieniu jakiejś obcej osoby o zgrozo... pamiętam to jak przez mgłę. Wylądowałam w zupełniej obcym rejonie miasta, siedziałam na przystanku i płakałam. Rozmawiałam cała zaryczana z moją przyjaciółką przez telefon chociaż biedula za bardzo nic nie rozumiała aż podszedł do mnie jakiś chłopak i zapytał co się dzieje. Zaczęłam opowiadać mu swoją historię życia o tym jaki to świat zły, faceci jacy źli, że mnie zgwałcili kiedyś, że on pewnie też będzie chciał mnie skrzywdzić, ale nie skrzywdził a wręcz przeciwnie pijaniutką i nie ogarniającą niczego za bardzo mnie odwiózł taksówką pod sam dom i zapłacił taksówkarzowi. Wprowadził mnie do budynku i poczekał aż winda odjedzie na górę. Nawet nie jestem pewna czy podziękowałam mu tak serdecznie jak na to zasługiwał. Jeśli to czytasz wiedz, że dziękuję i że być może uratowałeś mnie i moje życie. Jesteś moim aniołem.

pomoc alkohol taksówka chłopak

Pobierz ten tekst w formie obrazka
29 października 2016, 2:58 przez tfusia (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Historia z czasów, gdy pracowałem jeszcze z klientami. Wiadomo jak ta praca wygląda, częściej historie z nią związane pojawiają się na portalu przeciwnym.

Była to sobota, w piątek miałem kiepski wieczór, nie zmrużyłem oka nawet na sekundę. Do pracy poszedłem więc na dyżur po kompletnie nieprzespanej nowy. Gdy przyszedł do mnie klient, to musiał cztery razy powtórzyć czego ode mnie oczekuje, ponieważ nie rozumiałem najprostszych słów. A męczył mnie niemiłosiernie, pytał, zagadywał, ciekawski wszystkiego. Zeszło mi z nim półtorej godziny. Przeprosiłem go, że miałem naprawdę kiepski dzień wczoraj i dziś jestem mocno rozbity. Wiem, sprawy prywatne nie powinny odbijać się na pracy, ale musiałem się tym podratować. Udało się go obsłużyć, podziękował i wyszedł.

Mija 5 minut, klient wraca. Stawia mi na stół reklamówkę i mówi tak: poćwicz rozumowanie chłopaku, jedna rzecz za fachową obsługę, druga na rozbudzenie, trzecia na osłodę i żebyś się uśmiechnął, życie się nie kończy na jednej. Domyśl się co za co. W reklamówce był czteropak piwa, dwa energetyki i czekolada.

Aż się uśmiechnąłem tego dnia ;)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
1 listopada 2016, 20:01 przez Mixio (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Historyjka z dziś, z rana:
Kraków. Autobus MPK nie przyjechał na czas, czekamy na przystanku, ludzie zniecierpliwieni. Po 8 minutach
spóźnienia podjeżdża tzw. "autobus rezerwowy". Jedziemy. Trzy przystanki dalej wsiada dwóch panów z identyfikatorami na smyczkach i czytnikami w rękach. Wszyscy pasażerowie już sięgają do kieszeni, plecaków, torebek, itd. W tym momencie jeden z panów ogłasza:
-My wiemy, że państwa już tu nie ma od ośmiu minut. Państwo są osiem minut dalej. Nas też tu nie ma. Miłego dnia.
Wszyscy karpik, zamurowani, szok...
Panowie wysiedli dwa przystanki dalej. Pierwszy raz spotkałem się z takim podejściem do pasażera.
Pozdrawiam Panów, oby wszyscy byli tacy "normalni" :)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
4 listopada 2016, 23:09 przez Rivvass (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Witam serdecznie! Przyznam, że trafiłem tu przypadkiem, przyznam również, że cieszę się z tego.
W moim 40-sto kilku letnim życiu
zdarzyło się trafić na kilku, nawet kilkunastu Wspaniałych. Ale po kolei, nie na raz.
Pierwszy raz na trzech Wspaniałych naraz trafiłem mając lat zaledwie 5. W dużej mierze opieram się tu na opowieści mojej Mamy.
Rok 1980, zima. Mama została zaproszona na kawę do swojej przyjaciółki trzy osiedla dalej, siostra w głębokim wózku (miała niecały roczek), ja obok Mamy. Na przystanek podjeżdża autobus, zaraz za nim drugi. Wsiadamy. Autobus rusza, Mamy nie ma... Panika! Mama wsiadła ostatnimi drzwiami pierwszego autobusu a ja pierwszymi drugiego...
Obcy Pan łapie mnie za rękę, trzyma na przodzie autobusu (Ikarusa), coś tam mówi do kierowcy... Ja w szoku.
Dwa przystanki dalej stoi autobus na awaryjnych, przez ostatnie drzwi wychylona do połowy moja Mama.
Ja nadal w szoku, Pan wyciąga mnie z autobusu, podbiega do drugiego, wcześniejszego i wsadza wprost w ręce Mamy!
I tutaj Trzech Wspaniałych: kierowca pierwszego autobusu, który po nieskładnych tłumaczeniach Mamy postanowił zaczekać, kierowca drugiego, który ponoć gnał, żeby dogonić pierwszy no i Pan, który widząc zaistniałą sytuację nie wachał się użyć lekkiej siły i persfazji!
Tym trzem Panom: dziękuję i szacunek oddaję!
Historia stara ale czasy też inne... Sorki za przynudzanie...

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 listopada 2016, 3:02 przez adram (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Zdarzyło się to dawno, dawno temu.
Jako Starszy Brat poszedłem po zakupy z siostrą. Bohaterowie tego wspomnienia byli raczej młodzi
- ja 14 lat, Siostra - 2 latka. Sklep był cały przystanek tramwajowy oddalony od domu.
Zakupy zrobiłem (coś wydaje mi się, że było tam m.in 5 kg ziemniaków i chyba więcej). Starszy braciszek mając zajęte ręce mówi do Siostry: "Idź obok mnie i nigdzie nie uciekaj". Parę metrów siostrzyczka dzielnie dreptała. Brat się zamyślił i ... doszedł do domu. "Gdzie masz siostrę?" Panika, wszyscy w popłochu. Oczywiście to czasy dużo przed komórkami, internetem, nawet telefonów stacjonarnych jak na lekarstwo. Idziemy drogą powrotną. Dochodzimy do tamtego sklepu (raczej kiosku warzywnego) a tam Siostra siedzi na zewnątrz kiosku a obok niej nieznajomy Człowiek (przez bardzo duże "C"). Powiedział później, że pamiętał to dziecko ze starszym bratem, ale nie wiedział gdzie mieszka, a siostra za mała wtedy żeby znać adres.
Dzisiaj, gdy oboje mamy wnuki (starsze od Niej) nieraz to wspominamy, co by się stało, gdyby nie było tego CZŁOWIEKA.
Dziękuję z serca.

zagubione dziecko nieznajomy

Pobierz ten tekst w formie obrazka
14 listopada 2016, 16:31 przez Photo (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Dziękuje nieznajomymemu który dziś około 18.15 rzucił przy wysiadaniu swój bilet na siedzenie. Dzięki tobie uniknęłam mandatu. Wiem, moje gapiostwo mój najprawdopodobniej wypadł mi z kieszeni.
Jeszcze raz bardzo dziękuje.
Pasażerka 50 z Pszczółek do Gdańska

Pobierz ten tekst w formie obrazka
16 listopada 2016, 18:42 przez Alciapralcia31 (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Byłam pewna, że opisałam tą historię dawno temu, więc nie pamiętam dokładnie, kiedy się zdarzyła. Na pewno tego lata, na poznańskiej Wildzie.
Jadąc ulicą widziałam, jak dwóch panów w mundurach straży miejskiej naprawiało osobie niepełnosprawnej zepsuty wózek inwalidzki.

Pobierz ten tekst w formie obrazka
16 listopada 2016, 20:23 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0