Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia
Na piekielnych pełno ostatnio tekstów o złośliwych taksówkarzach. Otóż w Krakowie chyba już prawie takich nie ma. Wiele razy korzystałem z taksówek i to 9/10 razy w stanie "imprezowym" i nigdy się nie naciąłem. Także KRAKÓW to (w miarę) dobre miejsce do korzystania z TAXI (głównie korzystałem z iCar i "Barbakan").

taki Kraków

Pobierz ten tekst w formie obrazka
27 czerwca 2017, 8:37 przez broneq (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
poczekalnia
Nie będzie to historia długa, ani bardzo skomplikowana. Większości zapewne także nie ściśnie za serce, dla mnie jednak był to wspaniały gest.

Otóż działo się to jakiś czas temu w mojej szkole. Należałoby także nadmienić, że mieszkam zagranicą, a historia miała miejsce za czasów, kiedy w kraju byłam świeżaczkiem. Niewiele rozumiałam, czy to z zasad w szkole panujących, czy też z języka, chociaż to akuratnie zależało w dużej mierze od sytuacji.
W każdym razie, byłam bardzo zestresowana wszystkim, co w wyżej wymienionej placówce się działo, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że człowiekiem byłam i jestem, dosyć nieśmiałym, ale równocześnie dumnym - chwilami aż za bardzo - więc zapytać, czy poprosić o coś było dla mnie niemal niemożliwym. Nadmienię także, że w mojej szkole funkcjonowały tak zwane planery, gdzie uczniowie zapisywali swoje zadania domowe, czy prywatne notatki; chociaż służyły one także nauczycielom do zapisywania w nich "uwag pisemnych" oraz usprawiedliwień, jednak nie będę się w to tutaj szczegółowo zagłębiać, ponieważ nie ma to aż tak dużego znaczenia dla historii. Ostatnią ważną informacją jest to, że za nieodrobienie zadania domowego uczniowie dostają kary.

Skoro przebrnęliśmy już przez ten przydługi wstęp, przejdźmy już do właściwego wątku...

Była to lekcja języka angielskiego. Właściwie dobiegała już końca. Ja jak zawsze, niezwykle spięta, uważnie słuchałam słów nauczycielki, by przypadkiem nie minąć się z jakąś istotną informacją.
I wtem, okazało się, że dostajemy zadanie domowe - stworzyć prezentację na komputerze i wysłać ją na email nauczycielki, który zapisała na tablicy. I tutaj pojawił się problem. Otóż posiadam ja sobie wadę wzroku. Może niezbyt dużą, jednak i tak udaje się jej uprzykrzać mi życie na każdym kroku. Jestem krótkowidzem. A jak można się spodziewać, tablica była dość daleko ode mnie. (Okulary oczywiście posiadam, ale w tamtej chwili były one zbyt słabe, bo wada się pogłębiła, a ja do okulisty miałam iść dopiero za kilka tygodni.)
Można sobie jedynie próbować wyobrazić moją panikę, kiedy o tym usłyszałam. A jak wcześniej wspomniałam - byłam zbyt nieśmiała, by zgłosić nauczycielce, że zwyczajnie nie widzę co tam nabazgrała. Krzywiłam się, zmieniałam ułożenie okularów, mrużyłam oczy, ale niewiele to dało. I tutaj z pomocą przyszedł mój przyjaciel, który siedział obok mnie. Najwyraźniej zauważył strach wymalowany na mojej twarzy. Bez słowa wziął mój planer, otworzył na stronie, gdzie normalnie znajdują się prywatne notatki - których ja nie prowadziłam, o czym także wiedział - i bez mrugnięcia okiem zapisał tam nieszczęsny adres mailowy nauczycielki, a następnie odwrócił się do mnie, uśmiechnął nieznacznie i odłożył planer na miejsce. Kilka chwil później otworzył swój własny i udawał wielce zadziwionego, że to jednak nie tam znalazła się notatka.
...Aktor z niego słaby, ale przyjaciel wspaniały.

#szkoła #przyjaciel #wadawzroku

Pobierz ten tekst w formie obrazka
2 czerwca 2017, 21:03 przez Swierzaczek (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
poczekalnia
Dawano, dawno temu to było - za czasów słusznie minionych. Jechałyśmy wraz z siostrą z Bydgoszczy (od koleżanki) do Warszawy. Pociąg miałyśmy o 5.30. Wyruszyłyśmy z Wyżyn. Siedzimy na przystanku o godzinie 4.30 i czekamy na autobus na dworzec - trochę zaniepokojone czy zdążymy. Nagle podjeżdża milicja radiowozem - legitymują nas (a ja nieco przestraszona, bo milicja dobrej opinii nie miała). Niemniej jednak - dla rozładowania napięcia rzuciłem żartem " a może podwieźliby nas panowie na dworzec ?" . Panowie na to - "wsiadajcie" . Wsiadłyśmy więc i zajechałyśmy na dworzec radiowozem. Podziękowałyśmy panom serdecznie - nic więcej od nas nie oczekiwali. W ten sposób zdążyłyśmy na pociąg i niemusiałyśmy czekać na następny 3 godzin. Dodam, że wtedy radio taxi nie było, a i złapanie taksówki proste nie było.

Dawno dawno temu

Pobierz ten tekst w formie obrazka
27 maja 2017, 16:22 przez katem (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
poczekalnia
Zła młodzież, zepsuta młodzież.
Dzisiaj zauważyłam, że chyba jeszcze nie do końca. Na przystanku czekała grupa ludzi, kilkoro młodych (kilkanaście-dwadzieścia
lat) i jedna starsza pani. Przyjechał autobus, zatrzymał się, otworzył drzwi. Spodziewałam się wyścigu szczurów do wolnych siedzeń, a tu niespodzianka. Nikt z młodych nawet drgnął, wszyscy poczekali, aż pani wsiądzie, dopiero potem spokojnie powsiadali za nią.

Pobierz ten tekst w formie obrazka
25 maja 2017, 21:21 przez ejcia (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
poczekalnia
Jechałam ostatnio pociągiem do szkoły na 10 lekcji, i, niestety, miałam przy sobie tylko 6.50, by kupić coś do jedzenia. W związku z tym, nie kupowałam niczego w pobliskiej Żabce, czekając, aż porządnie zgłodnieję. Gdy więc przyjechałam na swoją stację, byłam naprawdę głodna, a wiedziałam, że w domu najprawdopodobniej nie będzie nic ugotowanego. Poszłam zatem do ,,DeguStacji", mini-restauracji na mojej stacji kolejowej i mój wzrok natychmiast przykuło duże, pożywnie wyglądające ciasto. Niestety, za osiem złotych... Rzucam więc ostatnie spojrzenie na mój niedoszły posiłek, zastanawiając się, czy wytrzymam do wieczoru, kiedy mama wróci z zakupami, a wtedy pani zapytała, czy coś mi podać. Powiedziałam, że nic, bo nie mam wystarczająco pieniędzy, na co pani... sprzedała mi ciastko za 6.50, zamiast osiem złotych.

DeguStacja Głód Pieniądze

Pobierz ten tekst w formie obrazka
20 kwietnia 2017, 16:18 przez Obiwankasobi (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
poczekalnia
:) Chcialem tu dodac cos co niektórzy określą mianem "wazeliny". Nie dbam o to. Nawet mam to w tzw 4 literach. Pewnie nie przejdzie przez moda...ale co mi tam:)

Jakis czas temu( lata) poznalem online Goscia. Przez Duże G.
Sam niepelnosprawny, z duzą ulomnoscia. I zawsze gadal o innych. Nie o sobie ale ze inni potrzebują, że on sobie radzi - bo radzi. Nigdy nie zciemnił nic- pisał jak jest. Czasem dał tyłka, często pomógł- na ile mozna z wózka inwalidzkiego i z Passatem kombi.Pomagał i pomaga.Ciągle- innym. Przywrocił mi wiare ze niepelnosprawny to nie ten co sie domaga ciagle i "ze mu sie nalezy" - to także ten co robi coś dla innych "kundli na drodze zycia". Ma wpaniala rodzine ktora go wspiera ale nie spoczywa na laurach ze jest JEMU dobrze- walczy za innych.
Dzieki "stary" mimo ze nie gadamy i ze szanujesz milczenie.
Dzieki.Badz jaki jestes póki ci sił starczy. A na kolejki i makiety juz patrze inaczej:)))) A u mnie wszystko idzie ku lepszemu - moze sie spotkamy niebawem - Charakterku:)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
Głosów
36
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
36

1