Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

TheReticullum

Zamieszcza historie od: 3 kwietnia 2012 - 15:59
Ostatnio: 17 lutego 2014 - 0:59
  • Historii na głównej: 5 z 5
  • Punktów za historie: 150
  • Komentarzy: 3
  • Punktów za komentarze: 0
 
Witajcie szanowna wiaro :)

Chcę się z Wami podzielić mym szczęściem, które ponownie dało się we znaki (wcześniej, w
wakacje wypadł mi mały, metalowy, szary pin z repliki, bez którego ta się rozpadała na dwie części. Warunki niekorzystne o tyle, że byliśmy akurat na szarych kamieniach, które się zlewały z nim. Na szczęście w przeciągu minuty znalazłem go przy aucie. Później też "zgubiłem" replikę, która okazała się mi leżeć na kolanach o czym zapomniałem). Tym, że mam takiego przyjaciela jak właśnie ta osoba, o której wspomnę, jak i tym, że obdarzony zostałem spostrzegawczością. Zanim jednak zaczniecie czytać pragnę poinformować, że lubię opowiadać ze szczegółami co i jak, ale jednak ucinam spore kawałki by nie zamęczyć :) Jeśli ktoś jednak chce mniej więcej się zorientować o co chodzi to polecam przejść do trzeciego akapitu.

W sobotę, tj. 15.02 mieliśmy z kolegami zorganizować sobie powtórkę z mego szkolenia wraz z działaniami nocnymi hem hem w dal za naszym miastem, w chaszczach, dżungli, ogólnie teren bardzo przyjemny do spotkań by do siebie postrzelać (Airsoft). Zgodnie z planami zebraliśmy się kilka minut przed 18 w wyznaczonym miejscu by stamtąd udać się jeszcze dalej. Dochodząc do kolejnego celu wdrażamy nasz plan, tj. Wspaniały i jeden kolega odłącza się od grupy, idą swoją drogą, my mamy ruszyć 20 minut po nich, zostało nas więc sztuk cztery (nawet w 6 potrafimy się bawić, liczy się jakość). Wybiła 18:20, wyruszamy więc. Przebieg całego maszerowania przez około 2, 3 godziny nie jest konieczny do historii więc przejdę od razu do niemalże końca "powtórki szkolenia". Razem z moimi kompanami wkraczamy na pole by przejść po ukosie i skrócić jednocześnie drogę do finalnego celu, w obrębie którego, według wytycznych, miała się znajdować reszta jednocześnie polując na nas (wzajemna eliminacja). Przechodziliśmy przez pole tak jak Bóg nakazał, czyli w linii, cztery-pięć metrów odstępów, jedyne światło dawał księżyc zza chmur. Postanawiam, że jeszcze bardziej poszerzę linię by przeczesać większy teren - zatrzymuję wszystkich ćwiczonym sygnałem, przykucamy, odwracam się na prawo i... dwa światła latarek w naszym kierunku i otwierają ogień. Nawiązaliśmy kontakt, przerzucamy się na komunikaty głosowe, każdy twarzą na glebę i odpowiadamy ogniem. Po 5 minutach cisza, a leżeć na środku pola nie ma sensu, pojedyncze strzały jeszcze się gdzieś w lasku obok rozlegają. Myślę sobie - zachodzi nas jeden od tyłu. Zgodnie z zasadą "do odważnych świat należy" decyzja o przemieszczeniu się do lasku, zagęszczonego terenu, metodą żabich skoków. Powiodło się, leżymy, obrona okrężna, nasłuchujemy i wypatrujemy. Jakikolwiek szmer, ruch był wielką pomocą w tamtej sytuacji. Rzecz jasna pojedyncze strzały nadal się pojawiały, ale bardzo rzadko. Raz nawet serią puścili, ale nikt nie dostał :D Leżymy sobie tak dobre 10 minut, księżyc za chmurami, ledwo co widać, wzrok mi się zdążył przyzwyczaić i oto widzę - dwie czarne plamy przesuwają się obok siebie, 10m ode mnie. Nie chcę im robić krzywdy bo wiem, że moja replika jest mocna to mówię, że dostali i po chwili wstaję. Wspólna radość, nowe przeżycia, adrenalina, świetnie spędzana noc, idziemy robić ognisko na polanie ze 150 metrów od pola. Dochodzimy, rozwalamy się, czterech rozpala ognisko, dwóch siedzi i debatuje. Patrząc z dumą na nasze okazałe oporządzenie pytam się, czy robimy "lansfoty" i sięgam do ładownicy po telefon... BOOM! Nie ma mojego telefonu! Pomijam fakt jego wartości, najcenniejsze dla mnie były SMSy, zdjęcia, których na komputer jeszcze nie zrzuciłem, a co najważniejsze - kontakty. I tutaj pojawia się Wspaniały. Bez szemrania, telefon i latarki w ruch, we dwóch idziemy tą samą drogą co przyszliśmy i szukamy. Ja się rozglądam, nasłuchuję charakterystycznego dzwonka (Holy f..ing sh.. f..ing dinosaur, Jesus Christ... :P). Jesteśmy przy polu, przez 150 metrów nic nie zauważyłem. Zapadł mi w pamięć jednak obrazek, a raczej malunek na drzewie, za którym się skryłem po zejściu z pola, przedstawiający rowerzystę. Niestety telefonu nie słychać, nie widać. Ja się nie dam, ja go muszę znaleźć choćbym miał całe pole przeszukać wzdłuż i wszerz. Wspaniały dalej dzwoni, ja rozglądam się po polu i widzę - delikatna poświata, delikatnie oświetlona sucha trawa. Ja jak ten czołg (określenie Wspaniałego) przecinam pole, dobiegam do źródła światła, podnoszę i dałem upust emocjom. Tak szczęśliwy to ja chyba jeszcze nigdy nie byłem :D I to właśnie dzięki Wspaniałemu, który się ze mną wracał, pomagał szukać.

Jeśli mini-zawał następuje w momencie, kiedy sprawdzamy kieszeń i nie ma telefonu, ale okazuje się być w drugiej kieszeni, to ja teoretycznie umarłem kiedy przetrząsnąłem cały mój bagaż i telefonu nie znalazłem. W nocy, w lesie. Miałem dodatkowo szczęście, że upadł ekranem do góry co pozwoliło mi go szybciej zlokalizować na polu. Już nigdy go nie będę trzymał w adminie (admin panel, otwarty, łatwiejszy dostęp do "oznaczenia trupa", zawsze w zapiętej kieszeni.

Można więc to podsumować "głupi ma zawsze szczęście" gdyż byłem głupi nie zabezpieczając telefonu przed wypadnięciem wcześniej.

Przepraszam jeszcze raz najmocniej za taką opowieść, ale opisanie klimatu, przebiegu wydarzeń, po prostu musiałem to z siebie wylać :)

Ps. Piszę właśnie z tego telefonu.

Marsze Strzelanki Telefon Wartości Przyjaźń Noc

Pobierz ten tekst w formie obrazka
17 lutego 2014, 0:51 przez TheReticullum (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
25
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
25
Jako, iż nie jestem pewny co do tego, czy zdołałem z siebie wydusić "dziękuję" w tamtych okolicznościach to chciałbym z tego miejsca podziękować pewnej parze, z którą dzieliliśmy pokój w dniach 14-15 września 2013 roku w Karpaczu, w Strzesze Akademickiej, za obdarowanie smakołykami kiedy wróciliśmy po godzinie 22ze "Słonczenika" (skały oddalone od Strzechy o kilka[naście] kilometrów). Patrząc na ceny w bufecie można było zapłakać, ale mili państwo podzielili się i nie musieliśmy wydawać grubych pieniędzy by zjeść kolację. Przy okazji przepraszam za wejście do pokoju bez pukania. Mam nadzieję, że nie zaprzepaściliśmy jakiejś życiowej szansy.

W imieniu naszej piątki serdecznie Was pozdrawiam.
"Marines".

PS. Może na Wspaniałych przesiadują osoby, które w dniach 14-15 września br. wybrały się do Karpacza i robiły sobie wspólne zdjęcia z przebierańcami w mundurach. Chętnie bym je zobaczył i zobaczył jak niefotogeniczny jestem.

Karpacz Strzecha Akademicka Śnieżka

Pobierz ten tekst w formie obrazka
24 listopada 2013, 0:24 przez TheReticullum (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
26
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
26
Nie chwaląc się niczym powiem skromnie, że ostatnio brałem udział w wolontariacie i właśnie z tego powodu wypowiadam się po dość długim okresie nie zamieszczania żadnych pozdrowień, podziękowań.
Jak dobrze wiecie, użytkownicy tej strony, dobrzy ludzie istnieją i jest ich całkiem dużo. Wielu z nas mogło także zauważyć jak bardzo mogą nas mylić pozory o czym także wspomnę bo działo się to jednego dnia.
Przechodząc do sedna sprawy. Dotknął mnie "zaszczyt" niewdzięcznego stania z ulotkami przed wejściem jednego z marketów z zadaniem przekazywania ich osobom przychodzącym na zakupy coby poruszyć ich serca i nakłonić do dobroczynności. Pomimo utrzymującej się już tydzień anginy stałem i z każdą osobą przyjmującą ulotkę lub też z uśmiechem zatrzymywaną na chwilę coby wyjaśnić to i owo odnośnie zbiórki żywności, robiło mi się lepiej. Wtedy też, przy takim długim staniu w miejscu i zagadywaniu do nieznajomych zdałem sobie sprawę jak ciężko mają ludzie, którzy roznoszą ulotki za co im płacą, czy też po prostu wolontariusze. Niewdzięczna robota, ale na pewno zyskuje się na pewności siebie. Z tego miejsca pragnę więc nakłonić Was, drodzy użytkownicy, drogie użytkowniczki, abyście chociaż wzięli tę ulotkę od nieszczęsnego wolontariusza. Wyjątkiem jest osoba, która się okropnie narzuca ;)

Druga zaś sprawa, o której miałem wspomnieć to nic oryginalnego, bo mylenie pozorów. Kiedy to stałem już tylko na straży coby z wózków nie podbierano, czy coś z tych rzeczy, dostrzegłem, że do sklepu wchodzi sobie grupa ubranych w dresy chłopa, których to gestykulacja mogłaby skosić pobliską latarnię. Myślałem, że się nie uspokoją, że może będą jakieś problemy, ale wyszedł jeden, drugi, trzeci i tak wychodzą wszyscy, kiedy to ostatni, który wydawał mi się najbardziej wybuchowy z nich wszystkich, jako jedyny dorzucił coś od siebie do kosza dla potrzebujących. Było mi głupio, że oceniłem po okładce, ale na szczęście nie obnosiłem się ze swoim zdaniem publicznie i nie wykrzykiwałem haseł potępiających taki styl ubioru.

Niby nic wielkiego się nie wydarzyło w tym dniu, ale dały mi do myślenia. Na końcu pozwolę sobie także ponowić apel: weźcie od nieszczęsnego ulotko-roznosiciela ten kawałek papieru bo tyle co on się nastoi, natrudzi i naprodukuje to nikt mu nie zwróci cennego czasu, który, fakt, poświęca z własnej woli.

Wolontariat Ulotki Pozory

Pobierz ten tekst w formie obrazka
12 października 2013, 0:20 przez TheReticullum (PW) | Skomentuj (4) | Do ulubionych
Głosów
33
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
33
Historia krótka jeszcze z 2011, a mianowicie okresu przedświątecznego.

Otóż jak co roku, w klasie organizuje się wigilię klasową, a
że ja chciałem być miły chłop, to poszedłem do jednej z najlepszych kwiaciarni w mieście i zamówiłem kilka kwiatów, dla nauczycielki i dwóch przyjaciółek (Fakt, więcej nie mam, ale wystarczą mi takie osoby). Kiedy z panią przeszliśmy już na temat odbioru, usłyszałem, że kwiaciarnia otwarta od 8, a ja właśnie na 8 potrzebowałem, bo musiałem być szybciej w szkole. Cóż, powiedziałem jaki jest problem i już w głowie miałem obraz tekstu, że nie ma wyjątków, trzeba było myśleć wcześniej i takie tam, ale nie! Pani, jako miła osoba z natury, nie tylko przez atmosferę świąt, odparła, że przyjedzie specjalnie na 8 by przekazać zamówienie. Jak się na następny dzień dowiedziałem w kwiaciarni, pani ta jest znajomą mojego taty, więc są i nowe znajomości.

To tyle odnośnie przygód z kwiatami, ale chcę jeszcze bardzo podziękować paniom z portierni w mojej szkole za to, że przechowały mi kwiaty na święta oraz prezenty na dzień kobiet (Co jak co, reszta klasy nie kiwnie nawet palcem, by coś zorganizować, więc muszę szukać pomocy gdzie indziej). Dzięki tym paniom wiem, że jak mam jakiś problem z rzeczami czy też chcę porozmawiać, to mogę śmiało przyjść.

PS. Byłbym zapomniał... Chcę również podziękować za komplementowanie mnie przy innych nauczycielach/osobach z góry oraz przedstawianie mnie jako najkulturalniejszego ucznia w całej szkole. Nie trzeba, ale bardzo dziękuję, to miło z pań strony, nadają mi panie chęci do wstawania rana i wybierania się na kilka godzin lekcji.

Szkoła :)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
3 kwietnia 2012, 16:18 przez TheReticullum (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
42
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
42
Z góry chciałbym bardzo pozdrowić panią kasjerkę za miłą atmosferę ze sklepu MM, z czego pierwszy człon nazwy to nazwa gry o typowym hydrauliku.

Otóż dziś mój dzień nie zapowiadał się kolorowo i chodziłem po szkole jako kłębek nerwów. Po szkole wracałem z kolegą tą samą drogą i postanowiliśmy zajść do wyżej wymienionego marketu, a że był upał, to udaliśmy się do lokacji, gdzie można znaleźć coś na ochłodę. Wraz z kolegą kupiliśmy po lodzie, i uwaga, wisienka na torcie... Ja jako iż byłem zakręcony przez cały dzień, (Nerwy robią swoje) kiedy mieliśmy zmierzać ku kasie, ja geniusz otworzyłem swój "obiad" - wierzcie mi na słowo, mój wyraz twarzy zwalał z nóg - ale nic, co się stało to się nieodstanie i tak załamani, a zarazem rozbawieni sytuacją poszliśmy do kasy, gdzie przemiła pani kasjerka zamieniła kilka słów i bez nerwów skasowała zakup.

Nie wiem, czy tam się płaci karę za takie przewinienia, czy nie, ale jednak jestem bardzo wdzięczny pani z kasy dzięki której uniknąłem niepotrzebnego zamieszania jakie mogłoby wtedy wybuchnąć.

Sklep MM

Pobierz ten tekst w formie obrazka
3 kwietnia 2012, 16:07 przez TheReticullum (PW) | Skomentuj (2) | Do ulubionych
Głosów
24
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
24

1