Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ejcia

Zamieszcza historie od: 20 lipca 2012 - 0:09
Ostatnio: 26 sierpnia 2017 - 20:32
  • Historii na głównej: 29 z 36
  • Punktów za historie: 1295
  • Komentarzy: 2
  • Punktów za komentarze: 0
 
poczekalnia
Studiowałam pielęgniarstwo. Wiązało się to m.in z zajęciami w szpitalu. Najpierw wykład na dany temat, a następnie wyprawa na oddział, żeby jeszcze raz przewałkować chorobę na przykładach konkretnych osób.
Opiekunka wprowadziła naszą grupę na salę z jednym chorym w śpiączce farmakologicznej i zaczęła opowiadać, że było bardzo źle, ale zastosowano takie a takie leczenie, jest wyraźna poprawa, będzie coraz lepiej.
Kiedy wyszłyśmy na korytarz zatrzymała nas i powiedziała, że to wszystko było nieprawdą. Jest źle, człowiek raczej nie przeżyje, ale ona przypuszcza, że on słyszy pomimo śpiączki. Nie może się poruszyć, ani w żaden sposób zareagować, ale słyszy. Ustaliła więc z całym personelem oddziału, aby na sali mówić same "motywujące" rzeczy, a cokolwiek złego za drzwiami, że może w ten sposób zmobilizują go do walki.
Trwało to długo, nasze zajęcia na tym oddziale się skończyły, ale od grupy, która była po nas dowiedzieliśmy się, że facet wyzdrowiał.

Pobierz ten tekst w formie obrazka
26 sierpnia 2017, 20:32 przez ejcia (PW) | Skomentuj (1) | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
poczekalnia
Zła młodzież, zepsuta młodzież.
Dzisiaj zauważyłam, że chyba jeszcze nie do końca. Na przystanku czekała grupa ludzi, kilkoro młodych (kilkanaście-dwadzieścia
lat) i jedna starsza pani. Przyjechał autobus, zatrzymał się, otworzył drzwi. Spodziewałam się wyścigu szczurów do wolnych siedzeń, a tu niespodzianka. Nikt z młodych nawet drgnął, wszyscy poczekali, aż pani wsiądzie, dopiero potem spokojnie powsiadali za nią.

Pobierz ten tekst w formie obrazka
25 maja 2017, 21:21 przez ejcia (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Lat temu wiele. Pojechałam z drużyną harcerską na zimowisko w góry. Pewnego dnia zorganizowano nam grę terenową, do której zostaliśmy podzieleni na pary: młodsza dziewczyna ze starszą. Niby brakowało mi ledwie parę dni do 18-stki, ale pierwszy raz widziałam góry na oczy, coś tam się oczywiście wiedziało, ale na pewno człowiek nie był przygotowany na taką sytuację, zwłaszcza na - zdawałoby się bezpiecznym - terenie ośrodka.
Poprzedniej nocy była śnieżyca. Śnieg bardzo suchy, lekki, sypki, jak pył, na dodatek wiał wiatr i wszystko było równiutko przywiane. Dosłownie jak stół.
Szłyśmy z koleżanką, miejscami może podbiegałyśmy truchtem z radości, śniegu ledwo do kostek, żyć nie umierać.
I nagle siup. Ni z tego ni z owego siedzimy w zaspie po pas. Teren był tak równiutko zawiany, że nie miałyśmy pojęcia, że pod śniegiem było jakieś... Do dziś nie wiem do końca co. Jakieś stromościenne obniżenie terenu. Trudno, trzeba wstać, bo oczywiście obie złapałyśmy zająca i wygramolić się z powrotem, a tu... Nie idzie. Śnieg był tak sypki, taki jakiś watowaty, że nie szło w nim zrobić kroku, mielił się nam pod stopami. Ani przejść, ani poodgarniać na kształt tunelu się nie dało. Nigdy wcześniej, ani nigdy później już takiego nie widziałam, w każdym razie wiedziałyśmy, gdzie jest podwyższenie, nieco więcej, jak metr od nas, ale w żaden sposób nie mogłyśmy na nie wejść. Wołać na resztę grupy się bałyśmy, tyle się przecież mówi, żeby nie krzyczeć w górach, komórki wtedy jeszcze rzadko kto posiadał. Czekamy więc na zmiłowanie, niedługo powinni wracać. Nie wiem, jak długo tam tkwiłyśmy, próbowałyśmy się ruszać, potupywać, podskakiwać, ale to wszystko mało, zimno jak licho. Spodnie przemokły, rajstopy pod nimi też. I nagle, bez żadnego przejścia, gwałtownie zrobiło mi się ciepło. Dosłownie uczucie, jakby ktoś owijał mi nogi rozgrzaną watą, a na całym ciele i w głowie rozluźnienie, przyjemna błogość. Wspaniałe uczucie. Dopóki nie przyszła mi do głowy czytanka przerabiana w pierwszej czy drugiej klasie, czyli z dziesięć lat temu. O dziewczynce, którą śnieżyca zaskoczyła w drodze ze szkoły, szła kilka km pod wiatr, po czym zmęczona siadła przy drodze, żeby odpocząć i tam ją znalazł ojciec, który wyjechał po nią pługiem. W każdym razie skojarzyłam, że czuję dokładnie to samo, co ona.
Otrzeźwiałam w sekundę. Nie mam pojęcia, jak mi się to udało, ale w panice skoczyłam ponad powierzchnią śniegu, tak jak delfin. Drugi skok i byłam na równym. Wychodząc na grę kazano nam zabrać kilka przedmiotów, m.in. sznurek. Dzięki niemu jakoś wyciągnęłam koleżankę i pobiegłyśmy do schroniska.

Człowieku, który umieściłeś tą czytankę w podręczniku. Nie wiem, co Cię skłoniło do przekazania jej małym dzieciom, pamiętam, że wydawała się nam wtedy straszna (w tamtych czasach nie bawiliśmy się od kołyski lalkami monster high, ani nie przebieraliśmy na halloween), ale gdyby nie to, prawdopodobnie myślałabym, że ciepło jest wynikiem ruchu i nie udałoby mi się wyjść. Dziękuję Ci. Po prostu dziękuję.

Pobierz ten tekst w formie obrazka
13 stycznia 2017, 22:14 przez ejcia (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Byłam pewna, że opisałam tą historię dawno temu, więc nie pamiętam dokładnie, kiedy się zdarzyła. Na pewno tego lata, na poznańskiej Wildzie.
Jadąc ulicą widziałam, jak dwóch panów w mundurach straży miejskiej naprawiało osobie niepełnosprawnej zepsuty wózek inwalidzki.

Pobierz ten tekst w formie obrazka
16 listopada 2016, 20:23 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Serdeczne dzięki dla Pana Rowerzysty, który wczoraj ok godz 16 w okolicy mostu Pułaskiego w Poznaniu dogonił mnie i podał zgubioną z bagażnika skutera bluzę. Stary lump, ale mój ukochany. Życzę Ci, abyś również spotykał w życiu przychylnych ludzi:-)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
26 sierpnia 2016, 19:33 przez ejcia (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Pracuję w laboratorium medycznym. Dość często przychodzi do mnie chłopak mniej więcej w moim wieku (czyli przed trzydziestką). Bardzo sympatyczny, a przy tym maniery i styl bycia, wypowiedzi ma jak angielski gentleman z ubiegłego wieku. Wyróżnia go to z tłumu, ale jest bardzo sympatyczne, a przy tym jakieś takie... Naturalne. Nie sztuczne, wyuczone.
Jakiś czas temu rozmawialiśmy o zagubionej karteczce do odbioru wyników uznając to za wielką tragedię (oboje żartem, żeby nie było:), użył sformułowania "mam nadzieję, że mi pani wybaczy". No cóż, wybaczyłam.
Wtedy on podał mi rękę. Ok, "cześć na zgodę", czemu nie. Podałam swoją.
Otóż to nie był zwykły uścisk dłoni. Facet pocałował mnie w rękę. Dorosła kobieta jestem, ale w tym momencie chyba spłonęłam jak nastolatka.
Wiem, że w obecnych czasach takie gesty mogą być różnie odebrane, być może jestem staroświecka, ale to było bardzo sympatyczne :)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
15 czerwca 2016, 18:24 przez ejcia (PW) | Skomentuj (3) | Do ulubionych
Głosów
15
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
15
Widziałam dziś na ulicy zakochaną parkę. Szli trzymając się za rączki, w pewnym momencie pan zatrzymał się i zaczłął poprawiać pani kosmyk włosów, który wysunął się spod czapki, na koniec pocałował ją w czoło, poszli dalej.
Co w tym wspaniałego? Ano to, że "zakochana para" miała na oko 80 lat. :)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
4 lutego 2016, 18:27 przez ejcia (PW) | Skomentuj (4) | Do ulubionych
Głosów
38
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
38
Trudno powiedzieć, kto był wspaniały: roztargniony konduktor, menel "w innym wymiarze", czy zwykłe szczęście.
Wsiadam do tramwaju, chcę zeskanować
kartę (trzeba "z góry" załadować określona kwotą, później przykłada się do czytnika przy wsiadaniu i wysiadaniu, pobierana jest opłata od przystanku. Prócz tego można mieć na karcie zatypowany bilet okresowy z punktu a do b. Jeśli jedzie się "swoją" linią nie trzeba skanować, jeśli nie - trzeba).
Czytnik wyświetla brak środków do opłacenia przejazdu. No tak, roztargniona Ejcia zapomniała doładować. Może się uda, wysiądę na następnym przystanku i pójdę do kiosku. Niestety, ledwo tramwaj ruszył ujawniły się dwa "kanarki". Trudno, spokojnie podaję mu kartę, jak powie, że nie ta linia spróbuje zrobić oczka kota w butach, że pomyliłam tramwaje (trasa którą jechałam i ta na miesięcznym jeszcze się pokrywały, ale za minutę był rozjazd).
Konduktor wziął ode mnie kartę i zaczął budzić śpiącego obok zmęczonego menela. Nieskładne mamrotanie i wymachiwanie rękoma było tak zabawne, ludzie zaczęli chichotać, pogadywać z kontrolerem, facet zamotał się do tego stopnia, że zapomniawszy, że nie skasował mojej karty oddał mi ją z podziękowaniem i zajął się na dobre amatorem jabola.

Pobierz ten tekst w formie obrazka
7 listopada 2015, 20:23 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
8
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
8
Historia http://wspaniali.pl/1322 przypomniała mi sytuację mojej przyjaciółki. Szykowała się właśnie do wniesienia wózka z pierworodnym po schodach, jakaś kobieta wchodząca do bloku zawołała: proszę zaczekać, pomogę pani. Podchodzi bliżej, chce chwycić wózek i wtedy zobaczyła koleżankę z przodu, w tym również, że dziewczyna jest w kolejnej ciąży. Bez słowa sama wtaszczyła wózek na górę :)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 listopada 2015, 20:43 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
13
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
13