Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

Poczekalnia

Tutaj trafiają wszystkie historie zgłoszone przez użytkowników - od was zależy, które z nich nie trafią na stronę główną, a którym się może poszczęścić. Ostateczny wybór należy do moderatorów.
poczekalnia
Często udzielam się na Piekielnych (pod różnymi nickami, bo nie chce mi się rejestrować), ale dzisiaj spotkało mnie coś, co jest warte Wspaniałych i rejestracji.

Mam borderline i dystymię, która od czasu do czasu przechodzi w epizod depresji. Dwa razy w życiu próbowałam popełnić samobójstwo, z czego raz doszło do śpiączki i ataku serca i właściwie cudem zostałam odratowana. Epizody nazywam Czarnym Psem, od komiksu o depresji, gdzie została w ten sposób przedstawiona.

Mam też nową pracę od czerwca, jako, powiedzmy, pewnego rodzaju informatyk. A gdzieś od listopada znowu zawitał u mnie Czarny Pies. Nie mogę się skupić, próbuję rozwiązać jakiś ticket i przez pół dnia siedzę nad jednym zdaniem i go nie rozumiem. Czasami go nawet nie widzę, bo płaczę. Nikt tego nie wie, bo praca jest zdalna. Ostatni tydzień był najgorszy, wczoraj wieczorem stałam na parapecie przy otwartym oknie...

Dzisiaj miałam zrobić dwa tickety, ogromna presja, bo jutro ma być deployment, senior jest na mnie zły, że się opierlalalam i jakim cudem takich prostych rzeczy nie rozumiem... Z seniorem sytuacja jest bardzo napięta, więc poprosiłam szefa o pomoc. Umówiiśmy się na rozmowę dotyczącą tych ticketów.

Jeszcze zanim zaczęliśmy rozmawiać o ticketach, zdobyłam się na odwagę i powiedziałam mu, co jest grane. Było mi już naprawdę wszystko jedno. Powiedziałam mu, że mam depresję i co się ze mną dzieje.

Mój szef przez godzinę rozmawiał ze mną o życiu, Bogu, różnych sprawach. Kazał p...ć te tickety i iść na spacer, wziąć wolne, iść do lekarza, nie zrobić nic głupiego i dać mu znać. Naprostuje mojego seniora i zapyta HR jak mi mogą pomóc. I nie, nie wywala i nie wywali mnie z pracy, bo sam mnie wybrał spośród wielu kandydatów do niej i mam być w jego teamie. Mam olać to wszystko i zająć się swoim zdrowiem.

Dziękuję Ci E.S., gdybyś kiedykolwiek tutaj trafił. Jesteś wspaniałym człowiekiem.

szef

Pobierz ten tekst w formie obrazka
11 stycznia 2019, 0:09 przez Riberbula (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
poczekalnia
Witam!
Oto mój pierwszy wpis i nie będzie skromny, jako że jestem uczulony na ludzka znieczulicę.

Więc przejdę do sedna.
Bylem w tym roku, jak zresztą co roku od jakiegoś czasu, na woodstocku. Wracając do swojego obozu z koncertu zauważyłem chłopaka leżącego na ziemi który się zwijał z bólu. Podszedłem i zapytałem co mu jest i czy mogę pomóc. Stwierdził ze strasznie boli go kolano bo się wygłupiali z kolegami i dwóch mu skoczyło na plecy i trzasnęła mu łękotka w kolanie. Ktoś niby poszedł po pokojowy patrol, ale to było 20 min wcześniej, czyli tak leżał i się zwijał a ludzie przechodzili... (zazwyczaj pomagają sobie na woodzie wszyscy). No to znajomy poleciał po patrol a ja zostałem z nim i dotrzymywałem towarzystwa i zabezpieczyłem go jak mogłem.
Ale po chwili dwóch młodych, wciętych osobników się pojawiło i powiedzieli do niego: "Co tak leżysz!? wstawaj, jest impreza!" Na to powiedziałem ze ma kłopot z noga i nie może się ruszyć nawet, bo boli go potwornie. Ale nie dali za wygrana i chwycili go za ręce i chcieli podnieść.
W tym momencie pękłem i zasadziłem potężną nakładkę najbliższemu podnośnikowi, co spowodowało turlanie się tegoż.Kolega go pozbierał, uciekli przepraszając. Poprosiłem gapiów którzy się zebrali, żeby przynieśli jakiś śpiwór żeby go okryć, bo zaczął się trząść z osłabienia organizmu powodowanego bólem.
Śpiwór się znalazł w sekundę. Został nim okryty i patrol się zjawił.
Tu piekielna pani z patrolu nakrzyczała na mnie że pierwsza pomoc jest najważniejsza i że nie usztywniłem mu tej nogi...
Wiec wytłumaczyłem jej żer jak bym mu ruszył tą nogę to albo bym pogorszył jego stan albo by mnie po prostu zagryzł z bólu. Ale jej było mało i dalej swoje.
Więc skoro mówiła ze pierwsza pomoc jest najważniejsza, to powiedziałem żeby mu jej udzieliła bo chłop naprawdę cierpi. Wiec wyciągnęła notes i zadała mu zylion pytań, na które pod koniec już miał dosyć odpowiadać i wydarł się żeby coś mu zrobili aby go przestało boleć. Przyjechała w tym momencie quadowa karetka i profesjonalnie podeszli, zrobili ze mną wstępne rozpoznanie sytuacji i pomogłem z paroma ludźmi im wsadzić go do transportera, jako ze koleś ważył około 130 kg.
Zawieźli go do wioski medycznej, dostał zastrzyk i opancerzyli mu nogę w usztywnienie i kazali jechać do domu. Zjawił się u mnie potem z płynną zapłatą za to że mu pomogłem, gdy ogólna znieczulica w tym miejscu akurat niespotykana, miała szanse przebicia... Pogadaliśmy i pokuśtykał na pociąg do siebie.
Więc mam prośbe aby nikt nie był obojętny i si czasem zainteresował, może akurat będzie w stanie pomoc komuś i uczynić go szczęśliwszym, bądź przywrócić tej osobie wiarę w ludzi...


Źródło: https://kswonline.pl/

kswonline woodstock ksw stream ppv

Pobierz ten tekst w formie obrazka
29 sierpnia 2018, 12:19 przez kswPPV (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
poczekalnia
Miałem konto na Tinderze. Szukałem tam znajomości, miłości, przez długi czas nieskutecznie, pomijając ofertę jednej kobiety wraz z cennikiem.
W
końcu odpisała jedna dziewczyna która mi się spodobała od samego początku. Zbajerowałem ją chyba tylko i wyłącznie na zdjęcia psa :p
Pisaliśmy ze sobą około tygodnia, stwierdziliśmy że musimy się spotkać. Pojechałem do Niej z psem pociągiem - patrząc na datę, to musiało się udać, to były walentynki ;) spędziliśmy cudownie kilka godzin, na żywo okazała się ładniejsza i jeszcze bardziej ciekawa.
Za dwa dni, minie pół roku od pierwszego spotkania a ja jestem najszczęśliwszym facetem na świecie. Mam wyjątkową dziewczynę z którą mamy wspólne pasje, zainteresowania. Która mnie docenia, wspiera, sprawia że czuję się kimś wyjątkowym.
Do tej pory miałem problemy z takimi relacjami - gdy tylko coś zaczynało się układać, ja panikowałem bo czułem się niekomfortowo. A tutaj? W żartach rozmawialiśmy o przyszłości - ja nie panikowałem. Ja nie mogę się tego po prostu doczekać! To jest ta jedyna ;)
Bardzo Ci dziękuję za to co ciągle dla mnie robisz, jak mnie traktujesz, jak mnie wspierasz, szczególnie jak teraz latam między lekarzami... Dziękuję Ci za wszystko <3

Pobierz ten tekst w formie obrazka
12 sierpnia 2018, 18:03 przez Majkel (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
poczekalnia
:) Chcialem tu dodac cos co niektórzy określą mianem "wazeliny". Nie dbam o to. Nawet mam to w tzw 4 literach. Pewnie nie przejdzie przez moda...ale co mi tam:)

Jakis czas temu( lata) poznalem online Goscia. Przez Duże G.
Sam niepelnosprawny, z duzą ulomnoscia. I zawsze gadal o innych. Nie o sobie ale ze inni potrzebują, że on sobie radzi - bo radzi. Nigdy nie zciemnił nic- pisał jak jest. Czasem dał tyłka, często pomógł- na ile mozna z wózka inwalidzkiego i z Passatem kombi.Pomagał i pomaga.Ciągle- innym. Przywrocił mi wiare ze niepelnosprawny to nie ten co sie domaga ciagle i "ze mu sie nalezy" - to także ten co robi coś dla innych "kundli na drodze zycia". Ma wpaniala rodzine ktora go wspiera ale nie spoczywa na laurach ze jest JEMU dobrze- walczy za innych.
Dzieki "stary" mimo ze nie gadamy i ze szanujesz milczenie.
Dzieki.Badz jaki jestes póki ci sił starczy. A na kolejki i makiety juz patrze inaczej:)))) A u mnie wszystko idzie ku lepszemu - moze sie spotkamy niebawem - Charakterku:)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
Głosów
36
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
36

1