Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation
Profil użytkownika

ejcia

Zamieszcza historie od: 20 lipca 2012 - 0:09
Ostatnio: 26 sierpnia 2017 - 20:32
  • Historii na głównej: 29 z 36
  • Punktów za historie: 1295
  • Komentarzy: 2
  • Punktów za komentarze: 0
 
Był grudzień 2010r. Zima paskudna, śniegu po pas, 20 stopni mrozu. Pociągi poopóźniane, że najstarsi kolejarze większego bałaganu nie pamiętają.
Zdarzyło się, że musiałam skorzystać właśnie z usług PKP. Po dotarciu na dworzec okazało się, że pociąg ma dwie godziny poślizgu. Czekało nas tam siedem zupełnie obcych osób. Wspólne nieszczęście sprawiło, że wkrótce żartowaliśmy z sytuacji jak najlepsi znajomi, dygotaliśmy skupieni w ciasne kółeczko (choć trochę cieplej), ktoś miał w torbie ciastka, dwie osoby wyjęły termosy z gorącą kawą, którą wypiliśmy ze wspólnych kubków. I o dziwo nikt nie narzekał, nie odgrażał się, jak to on niebo i ziemie poruszy, bo "co to za dezorganizacja w tym kraju".
Mimo wszytko to był dobry dzień.

pkp

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 grudnia 2012, 22:25 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
44
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
44
zarchiwizowany
Rzecz niby drobna, ale dla mnie bardzo miła. W poniedziałek w Lidlu, kolejka do kasy. Pani przede mną zauważyła, ze stoję tylko z jedną czekolada i wpuściła przed siebie. Nie wiedziała, że spieszę się na autobus.
Ostatecznie i tak musiałam do niego dobiec, więc gdyby nie Ona i Pan Kierowca musiała bym czekać na następny:)

kolejka sklep

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 grudnia 2012, 22:10 przez ejcia (PW) | Skomentuj | było | Do ulubionych
Ocena: 21 (Głosów: 21)
Przypomniała mi się sytuacja z 2010 roku, z powodzi. Wiadomo, sytuacja już nieciekawa, zaczęto organizować grupy wolontariuszy do układania worków z piaskiem.
Przyszło też kilka dziewczynek, takie dolne naście lat z kubeczkami i termosami gorącej herbaty. Oczywiście nie wystarczyło dla wszystkich, ale wiara w młodzież wróciła:)

powódź

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 sierpnia 2012, 1:16 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
62
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
62
Wracając z pracy mijam przystanek, na którym zawsze o tej samej godzinie wsiada do tramwaju osoba niewidoma. Nikt temu panu nie towarzyszy, normalnie musiałby pytać przechodniów o numer pojazdu. Ostatnio panowie kierowcy wprowadzili mała racjonalizację: po otwarciu drzwi wołają głośno "piątka przyjechała"
Mała rzecz, a jakoś milej się robi:)

przystanek

Pobierz ten tekst w formie obrazka
31 lipca 2012, 1:15 przez ejcia (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
149
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
149
Chciałam bardzo podziękować Panu Konduktorowi, który 26 lipca na stacji na Ligowcu zatrzymał już ruszający pociąg kiedy okazało się, że na skutek omyłkowo źle podanej nazwy stacji nie wysiadłam w swojej miejscowości.
Nie miałam już pieniędzy na autobus, więc z następnej musiała bym iść 3 km nocą przez las.
Wątpię, czy Pan to czyta, ale dziękuję raz jeszcze i życzę samych punktualnie jeżdżących pociągów.

pkp

Pobierz ten tekst w formie obrazka
31 lipca 2012, 1:24 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
63
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
63
Jakiś czas temu znajomy nagle stracił dom i większość swoich rzeczy. Starałam się mu pomóc, mieszkanie już było, ale jako że nie pracował trzeba było je jakoś opłacić. Jeździliśmy rowerami po okolicy szukając jakiegoś wakatu. Każdy kto szukał pracy wie jak ciężko coś znaleźć, zwłaszcza z dnia na dzień.
Popołudnie, po usłyszeniu kilku "chwilowo nic nie mamy, ale można zostawić CV". Już porządnie załamani chcemy wracać, kiedy Piotrkowi pękł łańcuch w rowerze. Do domu pięć km, siedliśmy na poboczu (taka boczna droga gruntowa) i debatujemy, co tu zrobić. Jechał skuterkiem jakiś pan, zatrzymał się, zapytał w czym problem i stwierdził, że tu na drodze nie ma możliwości, ale mieszka tam a tam, w warsztacie coś się poradzi. Odjechał, a my powoli z buta idziemy we wskazanym kierunku. Jeszcze na dodatek to tych wszystkich pechów Piotrkowi rozpadł się klapek (wiem, niezbyt odpowiednie obuwie na rower, ale tylko takie mu zostały). Zszycie zabrało nam trochę czasu, na szczęście miałam igłę i nici. Idziemy, a tu z przeciwka nadjeżdża auto, zatrzymuje się i wysiada nasz nowy znajomy. Zastanawiał się, dlaczego nas tak długo nie ma i doszedł do wniosku, ze pewnie wystraszyliśmy się, dlaczego chce nam tak bezinteresownie pomóc, więc zapakował narzędzia do bagażnika i wyjechał naprzeciw. Jeszcze pewnie nie miał z kim zostawić dziecka, bo w foteliku siedziała ok 2-letnia córeczka. We troje naprawialiśmy ten nieszczęsny łańcuch, na dodatek nie wiadomo jakim cudem każde z nas po kolei sprawdzało, czy dobrze zbijamy ogniwka (w sensie czy nie przekręciliśmy o 180*), a i tak wyszło źle. Trzeba było wybijać łączący trzpień i poprawiać. Wszystko upłynęło w przesympatycznej atmosferze, dzięki temu panu dzień nie był aż tak czarny, jak się zaczął. Dziękujemy:)

Boczna droga niedaleko Poznania

Pobierz ten tekst w formie obrazka
20 lipca 2012, 0:42 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
67
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
67