Top historii
Mnóstwo osób psioczy na listonoszy, a ja właściwie nie mogę na moich złego słowa powiedzieć. Kilka lat temu mój rejon obchodził pan koło czterdziestki. Sporo zamawiam przez internet, więc często do mnie dzwonił.
Kiedyś paczka była pobraniowa - ot, sklep internetowy nie miał innej opcji. Niestety przyszła szybciej, niż się spodziewałam i w domu gotówki nie było.
Co zrobił pan listonosz? Spytał, czy następnego dnia będę w domu. Jak powiedziałam, że tak... założył za mnie tę stówę. Oddałam mu następnego dnia.
Kilka lat temu zmienili listonosza. Chodzi teraz młody i wygadany. Szybko się zorientował, że właściwie zawsze jestem w godzinach porannych obecna(pracuję w domu) i jak tylko jest jakaś paczka do mnie, to dzwoni domofonem do skutku (a czasami naprawdę bardzo nie chce mi się nosa spod kołdry wyściubiać). Tym samym zaoszczędza mi bardzo częstych wizyt na poczcie.
Gorące pozdrowienia dla moich listonoszów. Oby wszystkim się tacy trafiali. :)
Kiedyś paczka była pobraniowa - ot, sklep internetowy nie miał innej opcji. Niestety przyszła szybciej, niż się spodziewałam i w domu gotówki nie było.
Co zrobił pan listonosz? Spytał, czy następnego dnia będę w domu. Jak powiedziałam, że tak... założył za mnie tę stówę. Oddałam mu następnego dnia.
Kilka lat temu zmienili listonosza. Chodzi teraz młody i wygadany. Szybko się zorientował, że właściwie zawsze jestem w godzinach porannych obecna(pracuję w domu) i jak tylko jest jakaś paczka do mnie, to dzwoni domofonem do skutku (a czasami naprawdę bardzo nie chce mi się nosa spod kołdry wyściubiać). Tym samym zaoszczędza mi bardzo częstych wizyt na poczcie.
Gorące pozdrowienia dla moich listonoszów. Oby wszystkim się tacy trafiali. :)
listonosz
Chciałabym z całego serca podziękować Pani, która w dniu dzisiejszym tak z serca, podarowała mi 2zł na bilet. W moim portfelu jak na złość było całe 20zł, a kierowca twardo odparł że tylko odliczona kwota. Pozdrawiam serdecznie
mpk
Chciałabym podziękować parze z Wrocławia , która zimą przyniosła mi pod moje drzwi kopertę ,którą przez swoją nieostrożność i nieuwagę i GŁUIPOTĘ zgubiłam pod samymi drzwiami mojej bramy.
Tyle słyszy się o Moher Comando, że muszę wręcz opisać dzisiejsze zdarzenie.
Serdecznie dziękuję miłej staruszce, która nie zważając na to, iż jestem młoda, chciała mi ustąpić miejsca w autobusie widząc, że poruszam się o kuli.
Serdecznie dziękuję miłej staruszce, która nie zważając na to, iż jestem młoda, chciała mi ustąpić miejsca w autobusie widząc, że poruszam się o kuli.
autobus
Witam
Oto historia z ostatnich dni o Uczciwym Człowieku.
Otóż przedwczoraj moja Mama robiła zakupy w sklepie dziecięcym (dla swojego Wnuczka, a mojego Bratanka), po czym pojechała na gimnastykę. Tu zaznaczę, że mieszkamy dobre 9 km od większego miasta z w.wym sklepem, a gimnastyka była jeszcze w innym miasteczku.
Wróciła po 18 z groszami do domu z niepokojem wypisanym na twarzy i mówi, że zostawiła gdzieś kartę, którą płaciła w tym sklepie.
Przegrzebała całą torebkę, wszystkie paragony i nic. Karty niet.
Od razu przebiegły mi (jej pewnie też) przez głowę opowieści z telewizji o kradzieżach pieniędzy z kart. Na szczęście przypomniałam sobie, że jest tylko jeden sklep dziecięcy w tamtej okolicy i szybciutko wyszukałam go w internecie, w nadziei, że w ogóle będzie kontakt i że ludzie w tym sklepie okażą się uczciwi.
Znalazł się sklep i telefon. Mama dzwoni i grzecznie pyta, czy nie znalazła się karta, bo robiła zakupy około tej i tej godziny i chyba zapomniała zabrać.
Pan Właściciel podobno mówił, że czekał do zamknięcia sklepu i miał następnego dnia dzwonić do banku i blokować.
Wczoraj Mama pojechała do Sklepu, pokazała dowód tożsamości (tak dla pewności), Właściciel obejrzał jeden plastik, zwrócił drugi i wszystko skończyło się dobrze.
Dziękuję Panu między innymi za to, że Mama nie musiała się stresować, blokować dostępu do finansów...
Oby było jak najwięcej takich porządnych ludzi!
Na pewno jeszcze nie raz odwiedzimy sklep Gucio w naszym powiatowym mieście :)
Oto historia z ostatnich dni o Uczciwym Człowieku.
Otóż przedwczoraj moja Mama robiła zakupy w sklepie dziecięcym (dla swojego Wnuczka, a mojego Bratanka), po czym pojechała na gimnastykę. Tu zaznaczę, że mieszkamy dobre 9 km od większego miasta z w.wym sklepem, a gimnastyka była jeszcze w innym miasteczku.
Wróciła po 18 z groszami do domu z niepokojem wypisanym na twarzy i mówi, że zostawiła gdzieś kartę, którą płaciła w tym sklepie.
Przegrzebała całą torebkę, wszystkie paragony i nic. Karty niet.
Od razu przebiegły mi (jej pewnie też) przez głowę opowieści z telewizji o kradzieżach pieniędzy z kart. Na szczęście przypomniałam sobie, że jest tylko jeden sklep dziecięcy w tamtej okolicy i szybciutko wyszukałam go w internecie, w nadziei, że w ogóle będzie kontakt i że ludzie w tym sklepie okażą się uczciwi.
Znalazł się sklep i telefon. Mama dzwoni i grzecznie pyta, czy nie znalazła się karta, bo robiła zakupy około tej i tej godziny i chyba zapomniała zabrać.
Pan Właściciel podobno mówił, że czekał do zamknięcia sklepu i miał następnego dnia dzwonić do banku i blokować.
Wczoraj Mama pojechała do Sklepu, pokazała dowód tożsamości (tak dla pewności), Właściciel obejrzał jeden plastik, zwrócił drugi i wszystko skończyło się dobrze.
Dziękuję Panu między innymi za to, że Mama nie musiała się stresować, blokować dostępu do finansów...
Oby było jak najwięcej takich porządnych ludzi!
Na pewno jeszcze nie raz odwiedzimy sklep Gucio w naszym powiatowym mieście :)
sklep z art. dziecięcymi uczciwy człowiek zguba.
Ostatnio przydarzyło mi się coś może nie tyle wielkiego, ale jednak miłego i zaskakującego, i nadal pozostaję pod wrażeniem tego zajścia.
Otóż, jak każdy poddany ery cyfrowej, robię czasem zakupy przez Internet. Niedawno nabyłam płócienną torbę na ramię - niestety musiała jechać aż ze Stanów, więc trochę potrwało, zanim ją ujrzałam, i jakież było moje rozczarowanie gdy zobaczyłam, że to nie ta, którą zamówiłam. Od razu wyobraziłam sobie wszystkie ceregiele, koszty i kolejne tygodnie czekania na wymianę towaru. Wysłałam maila do sprzedawcy, informując go o pomyłce. Przez kilka dni nie było odpowiedzi, więc zapakowałam torbę w kopertę i wysłałam pod adres, który był w przesyłce zaznaczony jako zwrotny. Dosłownie tuż po moim powrocie z poczty, znalazłam w skrzynce mailowej odpowiedź na moją wiadomość:
"Przepraszamy za zamieszanie. Już wysłaliśmy towar na wymianę. Proszę przekazać ten niewłaściwy lokalnej organizacji charytatywnej."
Szczęka mi opadła, bo jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim podejściem w handlu (w którym to mam pecha pracować). Zaraz potem zrobiło mi się głupio, że nie mogłam się doczekać i się pospieszyłam.
Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy sprzedawcy to chciwcy i oszuści. Żałuję, że nie mogłam postąpić według instrukcji; jak tylko nadarzy mi się okazja, to nadrobię :)
Otóż, jak każdy poddany ery cyfrowej, robię czasem zakupy przez Internet. Niedawno nabyłam płócienną torbę na ramię - niestety musiała jechać aż ze Stanów, więc trochę potrwało, zanim ją ujrzałam, i jakież było moje rozczarowanie gdy zobaczyłam, że to nie ta, którą zamówiłam. Od razu wyobraziłam sobie wszystkie ceregiele, koszty i kolejne tygodnie czekania na wymianę towaru. Wysłałam maila do sprzedawcy, informując go o pomyłce. Przez kilka dni nie było odpowiedzi, więc zapakowałam torbę w kopertę i wysłałam pod adres, który był w przesyłce zaznaczony jako zwrotny. Dosłownie tuż po moim powrocie z poczty, znalazłam w skrzynce mailowej odpowiedź na moją wiadomość:
"Przepraszamy za zamieszanie. Już wysłaliśmy towar na wymianę. Proszę przekazać ten niewłaściwy lokalnej organizacji charytatywnej."
Szczęka mi opadła, bo jeszcze nigdy nie spotkałam się z takim podejściem w handlu (w którym to mam pecha pracować). Zaraz potem zrobiło mi się głupio, że nie mogłam się doczekać i się pospieszyłam.
Dobrze wiedzieć, że nie wszyscy sprzedawcy to chciwcy i oszuści. Żałuję, że nie mogłam postąpić według instrukcji; jak tylko nadarzy mi się okazja, to nadrobię :)
mili sprzedawcy
Chciałabym z tego miejsca podziękować Pani z rejestracji z Kliniki Stomatologii w Krakowie oraz panu dentyście za niemal natychmiastowe przyjęcie i pomoc (mam ząbek do usunięcia, niestety termin na rwanko dopiero na koniec miesiąca). Polecam serdecznie Klinikę na Montelupich w Krakowie, jeśli tylko macie możliwość (tam pomoc jest bezpłatna, koleżanki mąż za rwanie i wizytę w jednej z całodobowych klinik zapłacił.... 450zł).
dentysta
Historia dzieje się na osiedlowym placu zabaw. Jedna matka z dziećmi, jak również miejsce schadzek młodzieży w tym mnie i mojej klasy. Siedzimy śmiejemy się jak zwykle, sielanka, bo to pierwsze słoneczne dni. Jednak nie wszyscy są tak podchodzą do tematu. Otóż na oko dziewiętnastoletni "dres" przegonił małą dziewczynkę z huśtawki. Osobnik płci męskiej usadowił swoje dupsko, a razem z nim jego kolega. Dziewczynka się popłakała, a mama niestety nie mogła nic zrobić, bo przecież co taka drobna kobiecina by im zrobiła. W dodatku dresy wkurzyły się, że dziecko płacze, bo co to w ogóle znaczy płakać przy nich i wkurza ich to dziecko. Wstali grożąc matce, że ma "zamknąć tego bachora". Niestety dziewczynka rozpłakała się na dobre. Wyglądało to tak, jakby oni zaraz mieli się rzucić na te dwie. I pewnie, by to zrobili gdyby nie Nasi ukochani chłopcy z naszej klasy, którzy wstali równo jak na komendę i poszli "wyrzucić śmieci" . Dziewięciu szesnastolatków przeciw dwóm niewiele starszym. Nie zajęło im to długo, a miny mamusi dziewczynki, gdy dziękowała chłopakom nie zapomnę nigdy.
Plac zabaw dresy
Historia o osobie, której zawdzięczam życie,
Urodziłem się ponad ćwierć wieku temu, a dokładniej w roku czarnobylskim. Służba zdrowia w tamtych czasach była troszkę inna o tej teraz. Moja mama poroniła pierwszą ciążę i gdy dowiedziała się, że jest znowu w ciąży starała się jak mogła by to dziecko przeżyło.
Gdy już nadszedł czas, mam pojechała do szpitala i czekała na rozwiązanie. Poprosiła o cesarkę, lecz pani położna stwierdziła, że naturalnie, a nie jakieś "wymysły". Próba wezwania pana "szefa" i okazało się , że siedzi pijany w pokoju pielęgniarek, a bóle coraz częstsze.
I wtedy zjawił się On. Młody lekarz, który przyjął poród. Okazało się, że mam 1/10 w skali Apgara (tylko serce ledwo biło). Szybko reagując, lekarz chwycił mnie w ręce i wkładał na przemian pod zimną i ciepłą wodę, masował itd.
Dzięki Niemu dzisiaj żyję i chciałem mu za to gorąco podziękować.
Urodziłem się ponad ćwierć wieku temu, a dokładniej w roku czarnobylskim. Służba zdrowia w tamtych czasach była troszkę inna o tej teraz. Moja mama poroniła pierwszą ciążę i gdy dowiedziała się, że jest znowu w ciąży starała się jak mogła by to dziecko przeżyło.
Gdy już nadszedł czas, mam pojechała do szpitala i czekała na rozwiązanie. Poprosiła o cesarkę, lecz pani położna stwierdziła, że naturalnie, a nie jakieś "wymysły". Próba wezwania pana "szefa" i okazało się , że siedzi pijany w pokoju pielęgniarek, a bóle coraz częstsze.
I wtedy zjawił się On. Młody lekarz, który przyjął poród. Okazało się, że mam 1/10 w skali Apgara (tylko serce ledwo biło). Szybko reagując, lekarz chwycił mnie w ręce i wkładał na przemian pod zimną i ciepłą wodę, masował itd.
Dzięki Niemu dzisiaj żyję i chciałem mu za to gorąco podziękować.
lekarz noworodek
Słońce, ciepło, sielanka. No to ubieram 7-letnią siostrzyczkę i do parku miejskiego. Jak to dziecko musi ze sobą zabrać zabawki, w tym wypadku nową Barbie ze skrzydłami 3- razy większymi od głowy siostry :). Oczywiście na pierwszy rzut poszły dwa place zabaw. Około 1 godzinę później moja siostra dokonała niesamowitego odkrycia. FONTANNA! Duża, na środku była ozdobna kolumna z której tryskała woda. W fontannie woda dla mnie za kolana (170 wzrostu), jednak była zimna i brudna. Na brzegu fontanny siedziało około 10 osób, w tym dwie na oko 13-letnie dziewczyny, żywo zajęte rozmową. Siadam sobie na brzegu fontanny i oglądam słońce. Nagle ryk mojej siostry. Ja szybko się odwracam i widzę lalkę na środku fontanny. Pytam się siostry czemu ona tam w ogóle jest. Na to przez łzy ona odpowiada, że jak ma skrzydła to ona myślała że poleci. Ja facepalm, ale trudno do fontanny nie mogę wejść. No to idziemy do domu, żal mi siostry ale co mogę zrobić? Przeszliśmy może 2 metry. Nagle ktoś łapie mnie za rękę i odwraca. Co widzę? Jedną z dziewczyn która siedziała na fontannie w mokrych bosych nogach i wspaniałym serdecznym uśmiechu, trzymającą lalkę w ręku. Moja siostra banan na twarzy, zaczęła tulić dziewczynę. Ja zaczynam serdecznie dziękować. Na odchodne dałam jej tylko lizaka którego miałam w torebce. DZIĘKUJE!
park miejski
