Momencik, trwa przetwarzanie danych   loading-animation

 

Założyłam specjalnie konto bo przypomniała mi się cudowna sytuacja jaka mnie spotkała. Znaczy ten dzień nie był cudowny i moje życie nie było wtedy cudowne. Miałam problem z alkoholem, młoda dziewczyna, która ciągle pije do nieprzytomności. Tego wieczoru jakoś mi odbiło byłam już tak zalana że po prostu odłączyłam się od moich znajomych i pobiegłam w stronę pierwszego lepszego tramwaju. Potem jechałam autobusem i chyba przysypiałam na ramieniu jakiejś obcej osoby o zgrozo... pamiętam to jak przez mgłę. Wylądowałam w zupełniej obcym rejonie miasta, siedziałam na przystanku i płakałam. Rozmawiałam cała zaryczana z moją przyjaciółką przez telefon chociaż biedula za bardzo nic nie rozumiała aż podszedł do mnie jakiś chłopak i zapytał co się dzieje. Zaczęłam opowiadać mu swoją historię życia o tym jaki to świat zły, faceci jacy źli, że mnie zgwałcili kiedyś, że on pewnie też będzie chciał mnie skrzywdzić, ale nie skrzywdził a wręcz przeciwnie pijaniutką i nie ogarniającą niczego za bardzo mnie odwiózł taksówką pod sam dom i zapłacił taksówkarzowi. Wprowadził mnie do budynku i poczekał aż winda odjedzie na górę. Nawet nie jestem pewna czy podziękowałam mu tak serdecznie jak na to zasługiwał. Jeśli to czytasz wiedz, że dziękuję i że być może uratowałeś mnie i moje życie. Jesteś moim aniołem.

pomoc alkohol taksówka chłopak

Pobierz ten tekst w formie obrazka
29 października 2016, 2:58 przez tfusia (PW) | Skomentuj (1) | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Historia z czasów, gdy pracowałem jeszcze z klientami. Wiadomo jak ta praca wygląda, częściej historie z nią związane pojawiają się na portalu przeciwnym.

Była to sobota, w piątek miałem kiepski wieczór, nie zmrużyłem oka nawet na sekundę. Do pracy poszedłem więc na dyżur po kompletnie nieprzespanej nowy. Gdy przyszedł do mnie klient, to musiał cztery razy powtórzyć czego ode mnie oczekuje, ponieważ nie rozumiałem najprostszych słów. A męczył mnie niemiłosiernie, pytał, zagadywał, ciekawski wszystkiego. Zeszło mi z nim półtorej godziny. Przeprosiłem go, że miałem naprawdę kiepski dzień wczoraj i dziś jestem mocno rozbity. Wiem, sprawy prywatne nie powinny odbijać się na pracy, ale musiałem się tym podratować. Udało się go obsłużyć, podziękował i wyszedł.

Mija 5 minut, klient wraca. Stawia mi na stół reklamówkę i mówi tak: poćwicz rozumowanie chłopaku, jedna rzecz za fachową obsługę, druga na rozbudzenie, trzecia na osłodę i żebyś się uśmiechnął, życie się nie kończy na jednej. Domyśl się co za co. W reklamówce był czteropak piwa, dwa energetyki i czekolada.

Aż się uśmiechnąłem tego dnia ;)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
1 listopada 2016, 20:01 przez Mixio (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Historyjka z dziś, z rana:
Kraków. Autobus MPK nie przyjechał na czas, czekamy na przystanku, ludzie zniecierpliwieni. Po 8 minutach
spóźnienia podjeżdża tzw. "autobus rezerwowy". Jedziemy. Trzy przystanki dalej wsiada dwóch panów z identyfikatorami na smyczkach i czytnikami w rękach. Wszyscy pasażerowie już sięgają do kieszeni, plecaków, torebek, itd. W tym momencie jeden z panów ogłasza:
-My wiemy, że państwa już tu nie ma od ośmiu minut. Państwo są osiem minut dalej. Nas też tu nie ma. Miłego dnia.
Wszyscy karpik, zamurowani, szok...
Panowie wysiedli dwa przystanki dalej. Pierwszy raz spotkałem się z takim podejściem do pasażera.
Pozdrawiam Panów, oby wszyscy byli tacy "normalni" :)

Pobierz ten tekst w formie obrazka
4 listopada 2016, 23:09 przez Rivvass (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Witam serdecznie! Przyznam, że trafiłem tu przypadkiem, przyznam również, że cieszę się z tego.
W moim 40-sto kilku letnim życiu
zdarzyło się trafić na kilku, nawet kilkunastu Wspaniałych. Ale po kolei, nie na raz.
Pierwszy raz na trzech Wspaniałych naraz trafiłem mając lat zaledwie 5. W dużej mierze opieram się tu na opowieści mojej Mamy.
Rok 1980, zima. Mama została zaproszona na kawę do swojej przyjaciółki trzy osiedla dalej, siostra w głębokim wózku (miała niecały roczek), ja obok Mamy. Na przystanek podjeżdża autobus, zaraz za nim drugi. Wsiadamy. Autobus rusza, Mamy nie ma... Panika! Mama wsiadła ostatnimi drzwiami pierwszego autobusu a ja pierwszymi drugiego...
Obcy Pan łapie mnie za rękę, trzyma na przodzie autobusu (Ikarusa), coś tam mówi do kierowcy... Ja w szoku.
Dwa przystanki dalej stoi autobus na awaryjnych, przez ostatnie drzwi wychylona do połowy moja Mama.
Ja nadal w szoku, Pan wyciąga mnie z autobusu, podbiega do drugiego, wcześniejszego i wsadza wprost w ręce Mamy!
I tutaj Trzech Wspaniałych: kierowca pierwszego autobusu, który po nieskładnych tłumaczeniach Mamy postanowił zaczekać, kierowca drugiego, który ponoć gnał, żeby dogonić pierwszy no i Pan, który widząc zaistniałą sytuację nie wachał się użyć lekkiej siły i persfazji!
Tym trzem Panom: dziękuję i szacunek oddaję!
Historia stara ale czasy też inne... Sorki za przynudzanie...

Pobierz ten tekst w formie obrazka
5 listopada 2016, 3:02 przez adram (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Zdarzyło się to dawno, dawno temu.
Jako Starszy Brat poszedłem po zakupy z siostrą. Bohaterowie tego wspomnienia byli raczej młodzi
- ja 14 lat, Siostra - 2 latka. Sklep był cały przystanek tramwajowy oddalony od domu.
Zakupy zrobiłem (coś wydaje mi się, że było tam m.in 5 kg ziemniaków i chyba więcej). Starszy braciszek mając zajęte ręce mówi do Siostry: "Idź obok mnie i nigdzie nie uciekaj". Parę metrów siostrzyczka dzielnie dreptała. Brat się zamyślił i ... doszedł do domu. "Gdzie masz siostrę?" Panika, wszyscy w popłochu. Oczywiście to czasy dużo przed komórkami, internetem, nawet telefonów stacjonarnych jak na lekarstwo. Idziemy drogą powrotną. Dochodzimy do tamtego sklepu (raczej kiosku warzywnego) a tam Siostra siedzi na zewnątrz kiosku a obok niej nieznajomy Człowiek (przez bardzo duże "C"). Powiedział później, że pamiętał to dziecko ze starszym bratem, ale nie wiedział gdzie mieszka, a siostra za mała wtedy żeby znać adres.
Dzisiaj, gdy oboje mamy wnuki (starsze od Niej) nieraz to wspominamy, co by się stało, gdyby nie było tego CZŁOWIEKA.
Dziękuję z serca.

zagubione dziecko nieznajomy

Pobierz ten tekst w formie obrazka
14 listopada 2016, 16:31 przez Photo (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Dziękuje nieznajomymemu który dziś około 18.15 rzucił przy wysiadaniu swój bilet na siedzenie. Dzięki tobie uniknęłam mandatu. Wiem, moje gapiostwo mój najprawdopodobniej wypadł mi z kieszeni.
Jeszcze raz bardzo dziękuje.
Pasażerka 50 z Pszczółek do Gdańska

Pobierz ten tekst w formie obrazka
16 listopada 2016, 18:42 przez Alciapralcia31 (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Byłam pewna, że opisałam tą historię dawno temu, więc nie pamiętam dokładnie, kiedy się zdarzyła. Na pewno tego lata, na poznańskiej Wildzie.
Jadąc ulicą widziałam, jak dwóch panów w mundurach straży miejskiej naprawiało osobie niepełnosprawnej zepsuty wózek inwalidzki.

Pobierz ten tekst w formie obrazka
16 listopada 2016, 20:23 przez ejcia (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Tydzień temu, przyjechałam na dworzec wcześniejszym pociągiem i miałam godzinę do zajęć szkolnych. Postanowiłam więc zaczekać na dworcu i porysować. Wyciągnęłam więc blok, który zawsze noszę ze sobą, a także długopis, po czym przystąpiłam do rysowania. Po kilku minutach, zauważyłam, że dwaj strażnicy przyglądają się mojej pracy.
- Bardzo pięknie pani rysuje - powiedział jeden z nich.
- Naprawdę ma Pani talent - dodał drugi, po czym odeszli.
Dziękuję. Naprawdę zapewniliście mi dobry humor na resztę dnia.

dworzec straż

Pobierz ten tekst w formie obrazka
17 października 2016, 19:25 przez Obiwankasobi (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0
Witam wszystkich bardzo serdecznie!

Moja Historia zdarzyła się 12 lat temu.

Wyjechałam za granicę za chlebem ale tak wyszło że
bardzo szybko poznałam kogoś i się zakochałam. Zaszłam dosyć szybko w ciążę i musiałam zamieszkać z rodzicami ukochanego. Co przeżyłam nie będę tutaj opowiadać bo nie o tym ma opowieść. Wytrzymałam dwa lata poniżania i maltretowania psychicznego. Pewnego dnia powiedziałam dość! Spakowałam dziecko i siebie i wyszłam z domu. Pojechałam do miasta z myślą że pójdę do opieki społecznej i tam mi pomogą. Przeliczyłam się, wszystko było pozamykane. Nie wiedziałam co robić,a jak nie wiesz co robić to idziesz do kościoła i tak też zrobiłam. W kościele było kilka osób w tym TA WSPANIAŁA KOBIETA która mnie uratowała. Zobaczyła że płaczę i podeszła do mnie. Zapytała co się stało. Odpowiedziałam tyle na ile potrafiłam ,a było to tylko kilka słów. Kobieta ta gdzieś zadzwoniła i za kilka minut wzięła mnie,moje dziecko i to co miałam ze sobą i zawiozła nas gdzieś,gdzie jak powiedziała nam pomogą. Okazało się że był to dom "Samotnej Matki"
Otrzymałm potrzebną pomoc,pokoik dla mnie i dziecka i pieniądze na początek dopóki nie stanę na nogi. Wspaniałe były też pracownice tego domu,które się nami zajęły i pomogły w krótkim czasie dojść do siebie. Po kilku miesiącach dostałam mieszkanie,ukończyłam kurs języka i mogłam już sama zadbać o moje dziecko i siebie. Tym osobom,które mi pomogły,dziękowałam już ale chciałam jeszcze tutaj publicznie im podziękować i podzielić się z wami tym co mnie spotkało!

Pobierz ten tekst w formie obrazka
23 września 2016, 8:28 przez sokbananowy (PW) | Skomentuj | Do ulubionych
Głosów
0
(w tym negatywnych:
0
)
plus Wspaniałe
0